RSS
piątek, 27 stycznia 2012
Zmasowany atak na Sejm RP, Radomskie poprawki przepadły!

Mnóstwo dodatkowych emocji towarzyszy dzisiejszym obradom sejmu. Doświadczamy bowiem zmasowanego ataku. Od rana bowiem nie działa część telefonów, połączenie z Internetem, a także wiele kart do głosowania. Głównie posłów Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota! Czy to przypadek?

Tymczasem do sekretariatu Komisji ds. Innowacyjności dzwoniła dzisiaj tajemnicza kobieta, przedstawiająca się jako przedstawiciel Ambasady USA w Polsce. Dopytywała się o imienne głosowanie w sprawie ACTA. Ambasada zaprzeczyła, jakoby to jej przedstawiciel wystąpił z taką prośbą. Trwają próby ustalenia, kto i po co zabiega o takie informacje?

Niestety, wczesnym popołudniem głosami posłów Platformy przepadła radomska poprawka dotycząca utworzenia 20-milionowej rezerwy na projekt pn. "Budowa ulicy Młodzianowskiej wraz z budową wiaduktu nad torami kolejowymi - wydatki majątkowke". Wszyscy nasi posłowie Prawa i Sprawiedliwości głosowali za przyjęciem poprawki. Przykre, że posłowie PO a także wybrany z naszego regionu poseł PSL-u, podnieśli rękę przeciwko. Niestety, nie była to pierwsza z naszych poprawek, które przepadły. Za przyjęciem poprawki dotyczącej budowy obwodnicy południowej Radomia głosowało 169 posłów, 266 było przeciw. I tym razem Ewa Kopacz nie poparła Radomia. Przeciw byli także poseł Radosław Witkowski oraz Czesław Czechyra.

13:14, marekzpisu
Link Komentarze (2) »
środa, 25 stycznia 2012
Straćmy chorobę, ale bez pacjenta!

Okazało się, że na opisywanych przeze mnie wcześniej wydarzeniach zamieszanie wokół ACTA się nie zakończyło. Wczesnym popołudniem spotkały się połączone komisje: Komisja Europejska, Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii oraz Kultury i Środków Przekazu. Ministrowie przekonywali, że wszystko jest w porządku. Michał Boni natomiast sugerował, że protesty internautów mogą przeszkodzić w skutecznym zwalczaniu pornografii dziecięcej.

Bogdan Zdrojewski odniósł się do dwóch elementów. Pierwszy to niejawność procedowania. Informował, że  właśnie w tej kwestii Rząd Polski w 2009 roku domagał się jawności w procedurze prac nad tym projektem. Drugi natomiast dotyczyła procedury w naszym kraju. Minister informował, że osobiście skierował projekt do kilkudziesięciu podmiotów a w czerwcu 2011 roku dokument znalazł się na stronach internetowych ministerstwa. Dalej Zdrojewski mówił, że jest to umowa o zwalczaniu handlu przedmiotami podrabianymi.

Podczas debaty pojawiła się także refleksja Michała Boniego, który zastanawiał się, dlaczego umowa wywołuje takie emocje. Przekonywał, że w dokumencie nie ma utrudnień do działania w Internecie. Co więcej, stwierdził, że umowa ACTA nie dokonuje zmian prawnych w Polsce a w 90 procentach dotyczy ona regulacji UE, ponadto wszystkie kraje zastrzegały, że nie będą dokonywać żadnych zmian w swoim prawie. W umowie widnieje jednak zapis, że każda strona może ich dokonać, chociaż nie musi.

Znając ten rząd nie dziwi mnie fakt niepokoju internautów, bo poziom zaufania do rządu Tuska jest według sondaży rozległy, a jednocześnie płytki jak kałuża.

Rząd mówił o planach zorganizowania trzech komitetów, które mają pomóc wprowadzić nowe formy współdziałania za pośrednictwem Internetu. Dzięki nim ma pojawić się możliwość internetowego konsultowania projektów rządowych i rozwiązywania istotnych problemów za pomocą nowych elektronicznych narzędzi. Jednak najcięższej broni za podpisaniem umowy użył Minister Boni. Stwierdził, że przecież w Internecie mamy takie zjawiska, jak dziecięca pornografia. Zasugerował więc, że protesty internautów mogą posłużyć obronie pedofilii. – „Powinniśmy mieć taką wolność, jaka jest rzeczywiście nam potrzebna” -oznajmił. A ja się zastanawiam, czy chodziło mu o wolności, jakiej potrzebuje Platforma Obywatelska? A może o taką, jaka potrzebna jest wielkim międzynarodowym korporacjom, które mogą na tym najwięcej skorzystać .

Powyższy argument rządu jest wielce obraźliwy dla wszystkich protestujących przeciwko ACTA. Sugeruje bowiem, że występują oni w interesie bezkarności pedofilii. Oczywiście zgadzam się, że trzeba zwalczać przestępczość i chronić własność intelektualną, ale nie można wykorzystywać faktu istnienia przestępców do inwigilowania uczciwych obywateli i ograniczania wolności słowa. Ja nie wierzę rządowi, którego premier obiecuje kastrację pedofilów (wspomnę tylko, że nic z tego pomysłu nie wyszło), ale za to skutecznie blokuje  możliwość dostępu do multipleksu telewizji katolickiej Trwam. (tylko proszę mi nie mówić, że ta decyzja zależy od KRRiT, bo jej skład jest ukształtowany przez premiera)

Członkowie Platformy Obywatelskiej cytowali również przygotowany przez Komisję Europejską dokument „10 mitów o ACTA”. Postanowiliśmy więc odpowiedzieć również dokumentami z UE korzystając z opinii Petera Hustinxa, Europejskiego Inspektora Ochrony Danych na temat "bieżących negocjacji Unii Europejskiej w sprawie Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi”. Stwierdził on, że: „ EIOD usilnie zachęca Komisję Europejską do przeprowadzenia publicznego i przejrzystego dialogu na temat ACTA, jeśli to możliwe - w ramach konsultacji społecznej, co pozwoliłoby również zapewnić zgodność środków, które mają zostać przyjęte, z wymogami europejskich przepisów odnoszących się do prywatności i ochrony danych. W kolejnym punkcie natomiast dodał, że własność intelektualna jest ważna dla społeczeństwa i należy ją chronić, nie należy jej jednak stawiać wyżej niż prawa podstawowe osób fizycznych do prywatności, ochrony danych i inne prawa, takie jak domniemanie niewinności, skuteczna ochrona sądowa i wolność wyrażania opinii.”  ACTA mają być lekiem na piractwo tym czasem represyjność zastosowanych środków może zabić nie tylko chorobę, ale także  pacjenta! Po tym wszystkim chyba żadnego z Czytelników mojego bloga nie zdziwi to, że dręczy mnie pytanie, czy i jakie jeszcze tajne umowy przygotowuje nam rząd...

22:44, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
Rząd obraca Pionki w proch

Środowe przedpołudnie było dość gorące dla członków kilku sejmowych komisji. Uwadze posłów nie mogło ujść zgłoszenie zamiaru grupowych zwolnień w Zakładzie Produkcji Specjalnej w Pionkach. Gdy na bruk trafia ponad 140 osób, oznacza to nic innego, jak likwidację zakładu, który przecież w tradycję Pionek wpisany jest od samego początku istnienia miasta. W końcu ZPS powstały w procesie przekształceń na przełomie tysiącleci, a wcześniej przejęły dorobek technologiczny, który niemal przez 80 lat doskonalony był w Państwowej Wytwórni Prochu i Materiałów Kruszących oraz Zakładach Tworzyw Sztucznych Pronit. To wokół nich powstało jedno z najbardziej charakterystycznych miast regionu radomskiego. Wielkie tradycje w jednej chwili może jednak trafić szlag.

Z oburzeniem przyjąłem zwłaszcza reakcję przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu, Adama Szejnfelda na zgłoszoną przeze mnie propozycję rozszerzenia jej obrad o informację na temat pionkowskiego zakładu. Nie dość, że przepadła ona w głosowaniu, to przewodniczący w niewybrednych słowach stwierdził, że jest to nieistotna sprawa dla Polski. Ciekawe, czy stojąc oko w oko z 20. tysiącami mieszkańców Pionek oraz z zabiegającym o chociażby najmniejszą inwestycję w mieście burmistrzem Markiem Janeczkiem, przewodniczący Szejnfeld odważyłby się powtórzyć to stwierdzenie. Tego zapewne się nie dowiem, ale osobiście uderzył mnie stosunek przedstawiciela Platformy Obywatelskiej do tak ważnej kwestii. Nie świadczy to dobrze o całej formacji politycznej, którą prezentuje.

Jeszcze w grudniu czytałem oficjalny komunikat Ministerstwa Skarbu, który głosił, że jednym z celów polityki obronnych ma być zabezpieczenie strategicznych dostaw prochu dla potrzeb Polskich Sił Zbrojnych. Jak ma się to do likwidacji ZPS-u, który przez lata był chlubą Pionek? Jak widać, papier przyjmie wszystko, tyle, że brak zamówień dla zakładu ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej jest potajemnym wbiciem gwoździa do jego trumny. Rzekomo pracownicy będą mogli wracać do pracy po pojawieniu się nowych zleceń. Ale czy poza ustnym zapewnieniem o wydaniu dyspozycji, jakakolwiek z nich faktycznie zostanie zgłoszona do realizacji, mocno powątpiewam. Brak takich gwarancji ze strony rządu ukazuje słabość naszego kraju. Powiedzmy sobie jasno, że państwo oraz jego armia bez własnej produkcji, co więcej, w tym przypadku uzależniona od rynku zagranicznego, jest zupełnie bezbronna. Szkoda, że o swoich obietnicach wsparcia dla Pionek składanych w trakcie kampanii wyborczej z pokładu luksusowego Tuskobusa zapomniała posłanka naszej ziemi Marszałek Ewa Kopacz.

Dezyderat w sprawie ACTA przyjęty!

Po wczorajszym blamażu rządu Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii na dzisiejszym posiedzeniu (25 stycznia 2012r.) przyjęła Dezyderat do Prezesa Rady Ministrów w sprawie odłożenia podpisania przez Polskę umowy ACTA o treści:

Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii na posiedzeniu w dniu 24 stycznia br. Wysłuchała informacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministra Spraw Zagranicznych o konsekwencjach podpisania przez Polskę umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi – Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA).
Chęć podpisania przez rząd międzynarodowej umowy dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ACTA) wywołała ogromne, w znacznej części uzasadnione, obawy Internautów w Polsce. Charakter umowy, sposób jej negocjowania, a także, co podczas posiedzenia Komisji przyznał przedstawiciel  Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, niewystarczające konsultacje społeczne nie budują niezbędnego zaufania. Ogólne zapisy w przedmiotowej umowie rodzą wątpliwości co do ich faktycznego znaczenia i przyszłego  wpływu na życie ludzi i funkcjonowanie Internetu. Wyjaśnienia wymaga także znaczenie przedmiotowej umowy dla porządku prawnego obowiązującego w Polsce i ewentualnych niezbędnych zmian w prawie krajowym.


Mając na uwadze argumenty przytoczone powyżej , a także zarzuty podnoszone w opinii Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i zastrzeżenia zgłaszane podczas posiedzenia Komisji przez Prezesa Urzędu  Komunikacji Elektronicznej, Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii apeluje do Prezesa Rady Ministrów o odłożenie podpisania umowy ACTA i rozpoczęcie otwartego i intensywnego dialogu ze społeczeństwem w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości.
W związku z licznymi wątpliwościami co do zgodności umowy ACTA z zagwarantowanymi w Konstytucji RP prawami obywateli do wolności, jej wpływu na polskie prawodawstwo i funkcjonowanie Internetu, Komisja deklaruje wolę uczestnictwa w dalszych pracach i konsultacjach nad całościową oceną skutków wprowadzenia jej w życie.

Dezyderat został przyjęty 8 głosami za 3 przeciw i 4 wstrzymującymi.

Powyższe stanowisko potwierdza, że obawy, o których wcześniej pisałem były słuszne. I jak się okazało, nie tylko ja stanąłem po stronie demokracji, sprzeciwiając się nakładaniu na osoby fizyczne i prawne nieznanych dziś polskiemu prawu obowiązków udostępniania danych osobowych, ingerencji w konstytucyjne prawa osób fizycznych oraz skandalicznemu braku konsultacji w procesie tworzenia stanowiska rządu w sprawie podpisania umowy.

12:45, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2012
Awantura rządu z GIODO podczas posiedzenia Komisji Innowacyjności w sprawie umowy ACTA

Umowa ACTA była przygotowywana w trybie tajnym. Nie była konsultowana z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. Dlaczego? Na to pytanie niech każdy sobie odpowie sam. Przytoczę kilka fragmentów z opinii GIODO, którą otrzymaliśmy dziś podczas posiedzenia Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, której jestem wiceprzewodniczącym. Strona rządowa twierdzi, że jest to opinia do poprzedniej wersji umowy. Jednak pani Monika Krasińska, przedstawicielka GIODO, stanowczo twierdzi, że została ona przygotowana w ostatnich dniach. Według GIODO umowa nakłada na osoby fizyczne i prawne nieznane dziś polskiemu prawu obowiązki udostępniania danych osobowych. Minister Boni nie pojawił się na posiedzeniu komisji mimo zapowiedzi, że weźmie w nim udział.

A oto fragmenty z opinii GIODO:
„… zakres unormowań umożliwiających wymianę danych osobowych pomiędzy różnymi podmiotami powoduje, że GIODO uznaje podpisanie i ratyfikację konwencji ACTA za niebezpieczne dla praw i wolności określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Stwierdzenie, że jakoby podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA „nie powodowała konieczności zmian legislacyjnych w prawie polskim” nie może być bowiem rozumiane tak cynicznie, że „ nie jest wymagane zmienienie polskich aktów prawnych, gdyż konwencja zastąpi ich normy tam, gdzie trzeba”. To sugerowałoby chęć wprowadzenia w błąd opinii publicznej. Ratyfikacja konwencji ACTA spowoduje niewątpliwie zmianę w polskim porządku prawnym. Próby sugerowania, że tak się nie stanie, stawiałyby pod znakiem zapytania sensowności podejmowania jakichkolwiek kroków przez Radę Ministrów, Sejm i Prezydenta RP.

Jednocześnie przyznać należy, że konwencja „dotyczy wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w Konstytucji”. Oznacza to, że podlega ona testowi wskazanemu w art. 31 Konstytucji RP i ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Rozwiązanie to może prowadzić do stworzenia systemu informacyjnego, który nie znajduje podstaw prawnych, a którego istnienie jest ingerencją w konstytucyjne prawa osób fizycznych nieadekwatną dla planowanego celu. …”

GIODO twierdzi, że nie było także konsultowane w procesie tworzenia stanowiska rządu w sprawie podpisania umowy przez rząd. To kolejny skandal, który ujawnia, w jaki sposób rząd Polski opiniuje umowy międzynarodowe.

18:54, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Wolne słowo kompleksowo kneblowane

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają - pisał Mikołaj Rej. O rozumie i wolności słowa w obecnych sobie czasach nie wspominał. Wydawało się to naturalną konsekwencją powyższego stwierdzenia, wszak pisarz wszem i wobec podkreślał ówczesnym konieczność zerwania z panującą modą pisania po łacinie. Tym czasem, nie zalewająca nas obcojęzyczna mowa, a manipulowanie słowem przez rządzących stało się ostatnio zmorą dla obywateli naszego kraju. Wystarczy wspomnieć przemilczaną przez długie miesiące sprawę dokumentu ACTA i jawnego dożynania Telewizji Trwam, jakim jest wyeliminowanie jej z cyfrowego multipleksu już na etapie przyznawania koncesji.

Sprawa kontrowersyjnego dokumentu ACTA wybuchła dopiero w poprzednim tygodniu. Tymczasem prace nad dokumentem w zaciszu gabinetów trwały od wielu miesięcy. Nic dziwnego, że gdy media poinformowały o zamiarze parafowania aktu, jako o fakcie dokonanym, podniosło się larum. Wszak przypomina to spisek przeciwko obywatelom. Mydlenie oczu, że celem dokumentu jest nawiązanie międzynarodowej współpracy, aby poprawić egzekwowanie prawa własności intelektualnej i stworzyć wspólne standardy działań przeciw ich naruszaniu, w tym przypadku nie przejdzie. Zawrzało także w całej Europie. Już na poziomie negocjacji dokumentu, złamanych zostało przecież kilka demokratycznych standardów. Jednym z nich jest atak na wolność wypowiedzi i prawo do prywatności.

Zresztą Donald Tusk publicznie obiecywał, że sprawa ACTA zostanie potraktowana przez rząd z uwagą. Miał nie podejmować również żadnych działań, zanim wszelkie wątpliwości nie zostaną poddane dyskusji. Nie pierwsza to, i zapewne nie ostatnia złamana obietnica dana polskiemu narodowi. A temu nie pozostaje nic innego, jak domagać się jej realizacji poprzez organizowane w środę pikiety. Jedna z nich odbędzie się również w Radomiu przed siedzibą Delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego przy ul. Żeromskiego 53. W kilka godzin udział w nich zadeklarowało kilkadziesiąt tysięcy osób. A liczba ta wciąż rośnie. Jak widać, Polacy nie życzą sobie międzynarodowej cenzury w Internecie, na którą jednym podpisem przyzwolenie chce dać Donald Tusk.

Tak się złożyło, że rząd jednocześnie uplótł na siebie bat zamykając drogę (czytaj usta) Telewizji Trwam na cyfrowy multipleks. Robi to za pomocą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która wydała negatywną opinię dla fundacji Lux Veritatis. W wojnie o media w Polsce Platforma Obywatelska została pozostawiona jednak sama sobie. Wspomnianą decyzję skrytykowała większość środowisk politycznych. Nie chodzi tu wyłącznie o kneblowanie ust środowiskom katolickim, ale jawną ich dyskryminację. A na to w wolnym kraju nie możemy nikomu pozwolić. Kto bowiem ma pewność, że wkrótce, z sobie tylko wiadomych względów, członkowie KRRiT z multipleksu nie wycofają kanałów, w których lansowany będzie niemodny, czyli sprzeczny z punktem widzenia rządzących styl ubierania się czy muzyki?

Oczywiście, stając po stronie demokracji, włączyłem się do ogólnopolskiej akcji zbierania podpisów pod apelem w sprawie przyznania koncesji Telewizji Trwam. Wszystkich, którzy chcą złożyć podpis na petycji w tej sprawie zapraszam do naszych lokalnych biur Prawa i Sprawiedliwości. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą dowodu osobistego!

W Radomiu można wpisywać się w biurze PiS, które mieści się przy ul. Rynek 9.

14:20, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2012
Od sukcesu do sukcesu!

Ewa Kopacz odniosła kadzidełkowy sukces. Po jej stanowczych groźbach Palikot zamiast popalić skręta zapalił zapachowe kadzidełko. Cała Polska odetchnęła z ulgą. Dzięki determinacji pani marszałek w sejmie nie złamano prawa.  Wszystkie media  kadzą, tyle że jej pyrrusowe zwycięstwo pomoże polskim pacjentom tyle, co umarłemu kadzidło.

Tymczasem pod osłoną wojny kadzidełkowej, senat przyjął nowelizację ustawy refundacyjnej bez poprawek. Chorzy zapłacą drożej za leki, a za błędnie wypisane recepty kary spadną na aptekarzy. Farmaceuci doceniają, że PO idzie im na rękę, tyle że niestety chodzi w kolcach a zatem strajki będą trwać nadal. Rząd w swojej dobroci dba o chorych podwyższając ceny medykamentów, by żyło się lepiej, a żaden obywatel nie rozchorował się z przedawkowania leków.

Został także obalony raport Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Okłamano nas, że rozpoznano głos gen. Błasika w kabinie pilotów. Dziś nikt nie przyznaje się do identyfikacji głosu generała. Ale dla Donalda Tuska to nieistotna informacja. W żargonie przestępczym nazywa się to „pójściem w zaparte”. Czyżby premier pobierał lekcje u Chlebowskiego i Drzewieckiego?

I tak od sukcesu do sukcesu aż po dobrobytu kres.



14:18, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 stycznia 2012
Polska może stracić miliony, a PO bawi się ze społeczeństwem w Palikotka i myszkę

Wspomniane przeze mnie wczoraj protesty aptekarzy to jeden z wielu problemów, które dotknęły służbę zdrowia u progu nowego roku. Mało kto mówi, że w wyniku niedopracowania systemu elektronicznego, który miał gromadzić dane medyczne, grozi Polsce strata kilkuset milionów złotych! System rzeczywiście mógłby być pomocny, gdyż miał automatycznie dostosować poziom odpłatności za leki. Ogromne opóźnienie w jego realizacji, które powstało w wyniku wielu zaniedbań sprawia, że o jego szybkim wdrożeniu można będzie zapomnieć. Rząd czeka więc tłumaczenie się z kolejnego blamażu. Zaniepokojony losem pacjentów złożyłem wniosek do odpowiedniej komisji w sprawie zbadania działań dotyczących prac nad systemem. A żeby jej członkowie nie tłumaczyli później, że większość czasu zajęły im poszukiwania zaniedbań, opisałem dokładnie większość z nich.

Za to w Sejmie dziś od rana grana jest komedia. Z wyjątkowo stanowczą miną marszałek Ewa Kopacz straszy surowymi konsekwencjami Palikota. Szkoda, że nie była tak stanowcza wobec swoich nieudolnych urzędników, gdy pełniła obowiązki minister zdrowia. Pewnie dziś nie byłoby takiego zamętu...

Cel został osiągnięty o zamieszaniu w służbie zdrowia mówi się znacznie mniej, za to przez media przetoczyła się fala promocyjna Ruchu Palikota dotycząca legalizacji marihuany. Szef partii zaciera ręce, że udało mu się przedstawić projekt ustawy i nagłośnić sprawę jak nigdy wcześniej. A ja myślę, że awantura jest tylko jednym z elementów gry prowadzonej przez Janusza Palikowa i PO, który rzuca koło ratunkowe Platformie Obywatelskiej. Wszystkie serwisy informacyjne dudnią tylko o tym wydarzeniu, przez co sztuczny problem skutecznie wyparł z ram debaty publicznej kwestie refundacji leków czy sprzeczności w ustaleniach komisji Millera z ostatnio ujawnionymi faktami i odmowę wznowienia prac komisji ds. badania katastrofy smoleńskiej. Z pewnością wkrótce dowiemy się o kolejnym sukcesie Ewy Kopacz, która z powodzeniem rozwiązała sztucznie wykreowany przez Palikota problem. No cóż nie radzą sobie z prawdziwymi problemami to przynajmniej rozwiązują sztuczne, specjalnie tworzone przez siebie dla odwrócenia uwagi.

Ja jednak apeluję do członków Platformy Obywatelskiej, żeby zaprzestali propagandowego  kreowania pseudo sukcesów, i zamiast zabawy ze społeczeństwem w Palikotka i myszkę, zajęli się rozwiązywaniem najbardziej naglących problemów.

18:43, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2012
Murem za aptekarzami i pacjentami!

Moja wczorajsza wizyta w Radomiu odbiła się sporym echem w lokalnych mediach. Zdaję sobie jednak sprawę, że gazety oraz portale nie są z gumy (w końcu sam jedną w przeszłości tworzyłem) i nie przekazują wszystkich podjętych na briefingu tematów. Dlatego jeszcze raz wrócę do protestu aptekarzy, którzy byli głównymi gośćmi spotkania.

Jako obywatel naszego kraju ubolewam, że sytuacja, która pojawiła się u progu nowego roku wzięła się z przerzucania kosztów reformy refundacyjnej i oszczędności właśnie na pacjentów i aptekarzy. Lekarzom udało się pewne zmiany wynegocjować. Pacjentów i aptekarzy pozostawiono natomiast samym sobie, jako ofiarom nieudolnej nowelizacji ustawy. Wspomnę tylko, że część leków nie jest refundowana, a koszty wprowadzanych zmian przerzucone zostały właśnie na dwie wymienione wcześniej grupy.

Nie zastanawiałem się długo, skąd wynikło całe zamieszanie, a następnie protesty w aptekach. Odpowiedź jest bowiem prosta. To efekt zaniedbań i źle przygotowanej ustawy. Nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, że za prace nad nią przyznane zostały wielomilionowe nagrody. Przecież jej skutki są dramatyczne. Zwłaszcza dla pacjentów.

Niezwykle martwi mnie to, że przerzucenie przez rząd odpowiedzialności za panujący bałagan na aptekarzy, może spowodować sytuację wypchnięcia z rynku polskich rodzinnych aptek i zastąpienie je punktami sieciowymi. A przecież w naszych rodzimych punktach pracują doświadczeni i wykształceni farmaceuci. Mogą w każdej sytuacji doradzić, czego sam wielokrotnie tego doświadczałem. Sieciowe apteki natomiast zajmują się wyłącznie biznesem.

Wystarczy prześledzić tematyczne fora internetowe, żeby stwierdzić, że sankcje wprowadzone przez rząd skłócają polskie społeczeństwo. Z przeprowadzonych z aptekarzami rozmów na szczęście wynika, że protestują oni w interesie pacjentów. Kierownicy radomskich punktów farmaceutycznych przekonywali mnie, że chcą, aby pacjenci mogli kupować jak najtańsze leki. Druga sprawa dotyczy recept i ich realizacji. W tej chwili marzą, żeby bez zbędnych udziwnień wykonywać swoją pracę. Rozumiem ich frustracje i wspieram w działaniach. Jednocześnie jestem im wdzięczny za to, że starają się, aby protest był jak najmniej uciążliwy dla pacjentów. Myślę, że tak budujące postawy należy popierać.


19:11, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Sprzeciw wobec likwidacji sądów rejonowych!

   W związku z planowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości likwidacją ponad 100 sądów rejonowych, w tym prawdopodobnie kilku działających na terenie byłego województwa radomskiego, skieruję w tej sprawie interpelację do ministra Jarosława Gowina. Jej treść zamieszczam poniżej.

 

Szanowny Pan

Jarosław Gowin

Minister Sprawiedliwości



 

Planowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zamknięcie ponad 100 sądów rejonowych oraz redukcja wydziałów pracy i rodzinnych narusza konstytucyjną zasadę dostępności do sądów. Rozporządzenie wprowadza bezzasadne zmiany, które pogorszą i tak już dużą niewydolność sądów oraz zmniejszą dostęp obywateli do usług prawniczych. Zakładane oszczędności będą jedynie iluzoryczne, ponieważ w miejsce likwidowanych sądów mają zostać powołane wydziały zamiejscowe.

Na początku września ubiegłego roku minister Krzysztof Kwiatkowski uspokajał w Radomiu, że sądy rejonowe nie będą zamykane, bo to utrudniłoby mieszkańcom dostęp do wymiaru sprawiedliwości. Mówi się jednak, że w regionie radomskim planowane zmiany mają objąć sądy rejonowe w Lipsku, Przysusze, Szydłowcu i Zwoleniu, które to zostaną zastąpione zamiejscowymi wydziałami większych sądów.

Proszę Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytania:

  1. Czy prawdą jest, że sądy rejonowe działające na terenie regionu radomskiego zostaną objęte planowanymi zmianami organizacyjnymi i grozi im likwidacja? Jeśli tak to, w których miastach powiatowych byłego województwa radomskiego?
  2. Jakie kryteria będą decydowały o ewentualnej likwidacji sądów rejonowych w regionie radomskim?
  3. Jak duże oszczędności ma przynieść proponowana reorganizacja sądów w regionie radomskim?
  4. Czy planowana likwidacja sądów rejonowych jest wstępem do realizacji innego planu rządu, zakładającego zniesienie powiatów?

Mam nadzieję, że ministerstwo ponownie rozpatrzy tę sprawę, odstąpi od planowanego przekształcenia, które wydaje się całkowicie bezzasadne i przyniesie jedynie iluzoryczne „korzyści”. Wszystkie tego rodzaju decyzje powinny być przeprowadzone w sposób przemyślany i przede wszystkim służyć mieszkańcom.



21:35, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6