Kategorie: Wszystkie | lotnisko, radom, suski
RSS
środa, 27 lutego 2013
Uczcimy pamięć Żołnierzy Wyklętych

W najbliższy piątek, 1 marca, obchodzić będziemy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Zachęcam do udziału w uroczystościach, które mają uczcić tych, którzy wpisali się w historię polskiego podziemia niepodległościowego.

Spotykamy się w samo południe w Kościele Garnizonowym w Radomiu. Msza święta w intencji zmarłych oraz żyjących żołnierzy zostanie odprawiona o godz. 12.

Popołudniu w jednej z filii Biblioteki Publicznej, przy ul. Kusocińskiego 13, będzie można wziąć udział w przeglądzie filmów dokumentalnych poświęconych polskiemu podziemiu niepodległościowemu. Początek przeglądu o godz. 16:30. Zachęcam wszystkich do udziału w tych wydarzeniach.

21:30, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lutego 2013
Tusk w panicznym strachu

Pamiętacie jak kilka miesiące temu padł Pawlak? Był niekwestionowanym liderem PSL i miał w cuglach wygrać wyścig o ponowne przywództwo w swojej partii. Prawie nikt do ogłoszenia wyników nie dawał szans Piechocińskiemu. Wewnętrzna opozycja w PSL wydawała się bezsilna. A tu niespodziewanie Piechocińskiego poparła frakcja wyrzuconego z rządu Sawickiego. Wiemy co było dalej z Pawlakiem… Jak to mówią na wsi „Raz na wozie, raz w nawozie”, dziś siedzi w ostatnim rzędzie na sali sejmowej.

Tymczasem nadchodzą wybory prezesa w PO, no i Tusk doznał olśnienia! Schetyna to Sawicki, Gowin to Piechociński. Widmo przegranej stanęło mu przed oczami. W końcu pewnie zna inne przysłowie pasujące do niego, które mówi „woził wilk razy kilka, powieźli i wilka”.

Nerwowe ruchy z klubem, gdzie Tusk daje do zrozumienia, że kto nie z nim - ten wróg. Ciska się jak w amoku, eskalując groźby pod adresem Gowinowców, tym razem najcięższym kalibrem wyrzucenia z partii. Swoich ministrów Tusk szachuje kolejnymi czystkami w rządzie. A w końcu proponuje powszechne wybory prezesa w PO. To wszystko świadczy o narastającej panice. Widać, że Donek ma zszargane nerwy i coraz dramatyczniej boi się opozycji wewnątrzpartyjnej. Bo chociaż dziś nikt jej nie daje szans, to Tuska dręczy jeszcze jedno przysłowie, które mówi, że „historia lubi się powtarzać ”.

15:53, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2013
Trwa rosyjska ruletka Tuska

Polska zamarła w bezruchu. Trwa Tuskowa ruletka. Wszyscy mamy czekać z zapartym tchem, jak podczas dreszczowca, na to, co zrobi "geniusz Kaszub”. Cały naród ogryzając paznokcie z niepokojem myśli, czyja głowa potoczy się po schodach Urzędu Rady Ministrów. Tymczasem na posiedzenie Rady Ministrów stawili się wszyscy ministrowie, jak jeden mąż i kilka żon. W sklepiku zabrakło środków uspakajających. A mimo tego ministrowie z PO wchodzili na drżących nogach, bo PSL miał uniknąć egzekucji.  Nikt z ministrów nie pokazał się w Sejmie na posiedzeniu komisji, gdzie mieliśmy wysłuchać informacji o programie „Cyfrowa szkoła”. Oczywiście rozumiem ministrów, że muszą pilnować swoich stołków, ale wiceministrowie, a nawet podsekretarze stanu mogliby się pojawić, ale i oni nie przyszli, bo pewnie  musieli dopingować swoich pryncypałów.

Taktyka Tuska pozostaje niezmienna. O dziwo posiedzenie rządu, na którym ma się dokonać czystka, przyciąga uwagę społeczeństwa, jak marny serial Brazyliski. Tusk budował napięcie od kilku dni. Najpierw mgliście zapowiedział zmiany w rządzie, czym zafundował mediom temat zastępczy po porażce w dyskusji nad związkami partnerskimi. W zgodnej opinii wielu osób, zachował się jak bezzębny tygrys, który dodatkowo wykazał się zupełnym brakiem charakteru.

Tuskowi  udało się odwrócić na tydzień uwagę mediów od faktycznych problemów Polski. Giełda nazwisk ministrów do wymiecenia wypełniała kolejne doniesienia Wiadomości, Dzienników i innych Faktów. Tymczasem zmiany okazały się kolejnym z wielu populistycznych ruchów, którymi Tusk wyłącznie zacieśnia swoje osobiste otoczenie. Bo jak inaczej nazwać mianowanie Rostowskiego na wicepremiera.

W sytuacji, gdy finanse kraju znajdują się w ruinie, aż strach pomyśleć, jakie działania „pro wzrostowe” na lata 2013 i 2014 zafunduje nam Tusk rękami nowego wicepremiera. Pewnie dla „dobra gospodarki” podniesie podatki, które będą ciągnąć nasz kraj w przepaść jeszcze głębszego kryzysu.  Tak samo usadowienie  Jacka Cichockiego w swojej Kancelarii jest zacieśnianiem  pałacu z kości słoniowej. Tusk liczył chyba, że skoro udało mu się na tydzień zamknąć usta mediom, zapowiedź następnych zmian w połowie roku, ponownie odwróci ich uwagę na kolejne miesiące. Ludzie będą się pasjonować, komu wypali w głowę pistolet Tuska i tym samym wymiecie z rządu. I znów brazylijska telenowela ma łagodnie odwrócić uwagę od prawdziwych lawinowo narastających problemów i rezygnacji ze znacznej części suwerenności Polski.

Panie Tusk, Nie ma głupich!

Nie damy sobie wmówić że Polska, chociaż przechodzi przez nią fala wspomnianego już kryzysu, rzekomo jest gotowa na przyjęcie paktu fiskalnego i włączenie do strefy Euro. Przed takimi decyzjami najpierw należałoby się spytać obywateli, czy chcą, żeby w tej kwestii zadecydowała za nich nieliczna część polityków. Tyle, że Platforma nie zdecyduje się zapytać społeczeństwa  bo boi się werdyktu społeczeństwa.

Jestem pewien, że większość  Polaków nie  jest gotowa do dobrowolnej utraty suwerenności. Ja w każdym razie nie jestem na to gotów i mam nadzieję, że Państwo jesteście ze mną.

niedziela, 17 lutego 2013
Pseudoarkadia Tuska

Jak z zielonej arkadii zrobić bezludną wyspę? Trzeba zapytać premiera Polski - taki gorzki żart usłyszałem podczas jednego ze spotkań, jakie ostatnio odbyłem za granicą. Przykre, że nasz kraj znów staje się powodem do drwin, ale wydarzenia tego tygodnia tylko potwierdzają słuszność zasłyszanej tezy.

Może i rzeczywiście warto by było spytać się Tuska o kilka zasadniczych kwestii, ale na pewno nie o to, jak kierować rządem i polityką państwa. Każda kolejna decyzja zapędza bowiem Platformę i jej szefa pod coraz szybciej opadającą gilotynę. A najgorsze, że wmawianie ludziom, iż nic złego się nie dzieje, a wszystko to wina światowego kryzysu bądź nasza, czyli oszołomów z PiS-u, trwa w najlepsze. Widocznie jednak politykowanie totalnie sparaliżowało premierowi znaczną część zmysłów, bowiem tak, jak jeszcze kilka miesięcy temu prawie wszystkie media stały po jego stronie, tak teraz coraz większa ich część wali w niego jak w bęben, dając wyraz coraz gorszym nastrojom panującym w zmęczonym propagandową paplaniną społeczeństwie. Widać wyraźne pęknięcie w cenzurze. Nie do końca jest to wynik złej oceny rządów przez społeczeństwo. Tusk musiał także narazić się jakimś wpływowym środowiskom, które zwijają parasol ochronny. To do czego doprowadziły rządy Tuska przestało się podobać nawet tym, którzy dotychczas bezrefleksyjnie go wspierali. Dla świata biznesu takie upadłości jak Radomska Fabryka Łączników były bez znaczenia, ale nadchodząca katastrofa PLL Lot jest niewybaczalna. Jeśli nasi biznesmeni nie będą mogli latać, to interesy staną, bo jeździć po naszych drogach przecież się nie daje i nie tylko ze względu na ich stan, ale także z powodu inwazji fotoradarów. Nie będę złym prorokiem, gdy obwieszczę, że za chwilę będziemy świadkami oddania za grosze Polskich Linii Lotniczych w obce ręce. A po niedługim czasie ceny biletów skoczą znacznie w górę. Wszystko bowiem wskazuje na taki właśnie scenariusz, a jak donoszą niektóre media, dyrektor polskiego przewoźnika ma na taki ruch pełne przyzwolenie ministerstwa. Podobnych „genialnych rozwiązań” rządzący mają na swoim sumieniu w całym kraju, również w regionie radomskim, całe mnóstwo. Jak się to skończyło? Frustracją wielu obywateli, którzy zostali wylani po wielu latach pracy na bruk i skazaniem wielu rodzin na dramat ubóstwa.

Premier nie wyciąga wniosków z poważnych błędów, jakie wykonał chociażby mianując na ministrów osoby niekompetentne, kierując się przy ich wyborze wyłącznie nienaganną prezencją. To jednak do rządzenia państwem nie wystarcza, bo sprawowanie władzy to nie rewia mody czy wybory miss. A ponieważ jak mówi stare przysłowie "ryba psuje się od głowy" Tusk powinien zmiany zacząć od siebie. Żeby zachować odrobinę honoru, a może także i głowę, jedynym słusznym ruchem powinna być natychmiastowa dymisja. W najbliższym tygodniu jednak nie możemy chyba liczyć na takie szczęście. Tymczasem czeka nas zabawa w loteryjkę, kogo to premier zostawi, a kogo wyleje. Po raz kolejny uwaga mediów zostanie skierowana na jego dotychczasowych podwładnych, których stanowiska (czytaj głowy) najzwyczajniej poświęci i rzuci na pożarcie. To znaczy rzuci na kolejne lepiej płatne posady w Hiszpanii, jak były minister Arabski, czy w spółkach od budowy niczego, jak posada byłego ministra Skarbu Aleksandra Grada odpowiedzialnego za stan Lotu, czy Sekuły wybitnego fachowcy od nauki demokracji krzesełek z komisji śledczej. W końcu za zasługi dla Platformy dostaje się synekury na ciepłych posadach lub w ciepłych zakątkach świata, żeby po krótkiej krytyce bez rozliczenia dać im odetchnąć, zarobić i pozwolić wygrzać sterane kości.

środa, 13 lutego 2013
Cud Tuska, czyli rozbój w biały dzień

400 osób na bruku, wyparowanie wielomilionowego majątku Fabryki Łączników, a następnie nieudolne - bądź celowe - działanie organów państwowych, to tematy, na jakie dyskutowaliśmy podczas dzisiejszego spotkania z pracownikami zakładu. Bezskutecznie domagają się oni należnych im pieniędzy. Spotkaliśmy się także z dziennikarzami, którym jeszcze raz przedstawiliśmy ten poważny problem.

Radomianie sprawę znają doskonale, ale przypomnę, że Fabryka Łączników była zakładem z wieloletnią tradycją oraz wielomilionowym majątkiem. Gdy PO przejęła władzę, także w Fabryce nastąpiły zmiany na najwyższych stanowiskach. Zaledwie w ciągu jednego roku długi wzrosły o kilkanaście milionów złotych, odstąpiono od rozmów z zagranicznym inwestorem, a następnie Ministerstwo Skarbu zdecydowało, że zakład należy sprywatyzować. Gdyby tego było mało, wybrano nowo powstałą spółkę o kapitale zakładowym zaledwie 5 tys złotych. Ostrzegałem wówczas, że taka firma nie jest w stanie udźwignąć ciężaru prowadzenia tak ważnej działalności. Minister przekonywał, że to jednak świetny inwestor. Tymczasem brak wypłat zobowiązań pracownikom czy ZUS-owi, sprawił, że długi urosły do katastrofalnych rozmiarów. W następstwie kolejnych wydarzeń, Fabryka najzwyczajniej w świecie upadła. Nawet nasze interwencje w ministerstwie, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym i prokuraturze nie przyniosły spodziewanego wyjaśnienia sprawy, bowiem wspomniane instytucje nie dopatrzyły się niedociągnięć.
Dzisiejsze wystąpienia pracowników zakładu rzucają jednak kolejny promień światła na sprawę. Jeden z nich wspominał o wizycie przedstawicieli Państwowej Inspekcji Pracy, którzy wykryli niedociągnięcia. Inny opowiadał, jak w przeciągu kilku nocy cały towar z magazynów, szacowany na sześć-osiem milionów, został wywieziony tirami w siną dal. A gdy pracownicy upominali się o należne wypłaty, dyrektor zakładu zbywał ich stwierdzeniami, że towar przejął komornik. W zależności od pracowników, zaległości wobec nich wynoszą od kilku, do kilkunastu tysięcy złotych.

Powyższa sytuacja pokazuje, z jak ogromnym problemem mamy do czynienia. Ukazuje również jak organy państwa nie wywiązały się z podstawowych funkcji. Wystarczy wspomnieć, że żadnego z pracowników Fabryki nie przesłuchano. Co więcej, wiele pism kierowanych do nas w odpowiedzi na pytania, zawierało błędy i przekłamania, co świadczy o kompletnym braku profesjonalizmu, albo zwyczajnej zmowie.

Władza idzie jednak w zaparcie. A my będziemy dalej interweniować w sprawie losów pracowników tej firmy. Mam nadzieję, że instytucje państwa, które mają pilnować porządku, będą się wywiązywały ze swojego obowiązku. Złożymy także wniosek o nadzwyczajne posiedzenie Komisji Skarbu i złożenie wyjaśnień przez ministra, a także o zadośćuczynienie dla zakładu oraz przemyślaną akcję wsparcia dla tych, którzy go teraz potrzebują.

Fabryka Łączników to jeden z wielu elementów czarnej serii ekipy Tuska. Polityka likwidacyjna doprowadziła do powstania swojego rodzaju pustyni, a mieszkańcom naszego regionu potrzebne są miejsca pracy. Każda likwidacja zaś jest ciosem dla danej grupy mieszkańców.

W związku z powyższym apeluję do Donalda Tuska i Ewy Kopacz, żeby tej sprawy nie zostawiali samej sobie. Zwłaszcza pani Marszałek powinna mieć ją na uwadze, gdyż wywodzi się z naszego regionu i właśnie w nim została wybrana do reprezentowania jego interesów, o czym ostatnio zapomina. Premier ma także specjalny fundusz i mógłby dzięki jego uruchomieniu zapłacić za katastrofalne efekty swoich rządów i wspomnianej, feralnej prywatyzacji.


15:47, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2013
Akcja Katolicka docenia naszą pracę

Otrzymałem pismo z Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej, w którym Prezes Zarządu, Halina Szydełko, podziękowała za głos oddany w obronie wartości instytucji małżeństwa i rodziny. Jego treść prezentuję poniżej.

 

22:32, marekzpisu
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 lutego 2013
Żywy Pomnik na kolejną miesięcznicę

Jak co miesiąc, tak i dzisiaj, 10 lutego, przed pałacem prezydenckim utworzyliśmy żywy pomnik pamięci o śp. Prezydencie Lechu Kaczyńskim i ofiarach Katastrofy Smoleńskiej. 

 

piątek, 08 lutego 2013
Kres ery Palikoanarchii

Już przed dwoma tysiącami lat, na karty Biblii trafiły słowa, że królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jak ulał pasują one do obecnej sytuacji w naszym kraju. Zwłaszcza do partii, które uważały się za największych zwycięzców poprzednich wyborów.

Jeżeli politycy zapominają o tym, że ich podstawowym zadaniem jest troska o dobro państwa, a skupiają się na własnym ego i ruchu poparcia siebie samego, o totalny bałagan nie trudno. Pamiętam, jak w jednym z seriali, Tomasz Karolak wykrzykiwał: "Co wy chcecie zrobić z nami? Myśli zamknąć za kratami. Z naszych mózgów zrobić ciasto, my wam rozpieprzymy miasto. Cały system już się pali, cały system już się wali. Świat wasz pęka na atomy, podpalimy wasze domy. Anaaaaaarchia!!!".

Powyższe słowa piosenki zawsze przychodziły mi do głowy, gdy słyszałem o kolejnych idiotycznych pomysłach Palikota. Widocznie jednak era palikoanarchii, którą chętnie zaprowadziłby w Polsce biznesmen z Lubelszczyzny, nie opanuje naszego kraju. I bardzo dobrze. Kolejne kombinacje i totalna porażka podczas głosowania wniosku o odwołanie Wandy Nowickiej z funkcji wicemarszałka Sejmu, co więcej, upadek prowokacyjnej propozycji usadzenia na jej fotelu pani/-a(?) Anny Grodzkiej, pozwala mieć nadzieję, że takiego wybryku, jak podczas ostatnich wyborów, w kolejnych już nie będzie. A z danego okręgu wyborczego do parlamentu wybrani zostaną nie spadochroniarze, tylko politycy mający na uwadze dobro swojej małej ojczyzny.

18:18, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lutego 2013
Huczny jubileusz "Gazety Polskiej"

Dzisiaj w warszawskim Teatrze Palladium odbyła się wyjątkowa gala z okazji XX-lecia tygodnika „Gazeta Polska”. Jak co roku, tak i podczas jubileuszowego spotkania wręczona została nagroda "Człowieka Roku 2012", nagroda im. św. Grzegorza I Wielkiego oraz nagrodę Klubów "Gazety Polskiej".

Nagrodę w kategorii „Człowieka Roku” kapituła przyznała naukowcom, ekspertom zespołu parlamentarnego ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej prof. Grzegorzowi Szuladzińskiemu, prof. Wiesławowi Biniendzie, prof. Kazimierzowi Nowaczykowi oraz dr. inż. Wacławowi Berczyńskiemu.

Laureatem Nagrody im. św. Grzegorza I Wielkiego  został Krzysztof Wyszkowski. Otrzymał ją za walkę wyróżnionego o prawdę.  Kluby „Gazety Polskiej” tymczasem nagrodziły Antoniego Macierewicza.


21:22, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lutego 2013
O rządowych kłamstwach, zakłamaniu i dyktaturze na kanwie Katastrofy Smoleńskiej

Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbyła się we wtorek konferencja naukowa zatytułowana „Debata Smoleńska”. Jej organizatorem było Stowarzyszenie „Doktoranci dla Rzeczypospolitej”.

W konferencji wzięli udział tak wybitni naukowcy, jak prof. Wiesław Binienda, prof. Kazimierz Nowaczyk, prof Jacek Ronda, prof Marek Czachor, Prof Kazimierz Nowaczyk, dr. in.z Wacław Berczyński, czy płk. Tomasz Grudziński, płk Andrzej Pawlikowski i płk. Andrzej Kowalski.

Podczas naukowej dyskusji padło wiele argumentów na to, że strona rządowa kłamała, iż chce się spotkać z ekspertami Zespołu Parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nikt się bowiem na spotkaniach nie pojawił. Można z tego wyciągnąć wniosek, że rząd nie chce wyjaśnienia tego, co stało się 10 kwietnia 2010 r. A potwierdzają to lekceważenie, ośmieszanie i zakłamanie prawdy. To metody i działania rządu. A przecież nie ma demokracji, jeśli rząd zamiast informować kłamie, a poszukujących prawdy atakuje, znieważa i straszy. Społeczeństwo zastrasza się i zniechęca do poszukiwania prawdy.

Następnym krokiem w dyktaturze jest likwidacja i karanie przeciwników politycznych. Wystarczy wspomnieć katastrofę w Smoleńsku, zamach w Łodzi, bicie ludzi na Krakowskim Przedmieściu. To dobitne dowody budowania dyktatury przez ekipę Donalda Tuska. Co gorsza, dzisiaj jedynym argumentem rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej jest powtarzanie kłamstw MAK-u i komisji Millera.

Gdyby i tego było mało, naukowcy z całą pewnością przekonywali, iż na skrzydle nie ma śladów zderzenia z brzozą. Swoją drogą, rekonstrukcja wraku należy do obowiązku badającego przyczyny katastrofy. Tymczasem sporządzenie raportu bez wykonania rekonstrukcji to jedyny taki przypadek w historii!

Naukowcy przedstawili także sensacyjne odkrycie dotyczące raportu Millera. Sfałszował on rzeczywistość, gdyż miejsce pomiaru TASS 38 zostało ukryte - zamalowano je na zdjęciach!

Osobną kwestią pozostaje ocena działań BOR-u i dalszych wydarzeń z nim związanych. "Ochrona była skandaliczna" - tak pracę BOR oceniła prokuratura. Tymczasem odpowiedzialni za ochronę otrzymali nominacje na generałów. Za jakie zasługi? Mam wrażenie, że była to nagroda za usunięcie niewygodnych ludzi. Tyle, że nagradzanie za śmierć Polaków dotychczas było domeną naszych wrogów i zdrajców, a nie rządu. Do której kategorii zaliczyć więc należy obecne władze? Każdy z nas musi dać sobie odpowiedź we własnym sumieniu.


 
1 , 2