Kategorie: Wszystkie | lotnisko, radom, suski
RSS
czwartek, 29 listopada 2012
Wina systemu, nie specjalistów (komentarze)

Zawsze powtarzałem, że blog to żywy organizm, który tworzą nie tylko autorzy, ale również jego Czytelnicy. Dzisiaj to właśnie im oddaję głos. Po wpisie dotyczącym hipokryzji PO i ministra Arłukowicza, na Facebooku rozwinęła się ciekawa dyskusja, z której niektóre głosy postanowiłem zacytować:

"Bo opozycja powinna być konstruktywna! Jeśli ktoś nie wie co to znaczy konstruktywna według PO, to wyjaśniam. Znaczy to, że opozycja powinna wspierać rząd i chwalić jego osiągnięcia! Jeśli zaś żadnych osiągnięć nie widzi, to powinna zapytać się o nie rząd i je chwalić!"

"Rzeczywiście Arłukowicz robi z siebie błazna!!!"

"POlszewiki swym cynizmem przebijają bolszewików..."

"Gdzie leczy się obecny minister i jego rodzina???????"

"przestańcie się (...) leczyć. Będziecie zdrowsi i bogatsi. Przynajmniej o tę kasę zostawioną w syjoaptekach"

"Arłukowicz nie jest już nawet marionetką, stał się Tuskową kukłą do popychania"

"Ostry zakręt w orientacjach politycznych, najpierw SLD, a potem PO??? Dla kariery???"

Podzielam krytyczne oceny Arłukowicza, ale mimo wszystko nie namawiam do zaprzestania leczenia. Pośród lekarzy jest wielu oddanych pacjentom, o wiele bardziej wiarygodnych niż ministrowie tego rządu. Leczą nas i ratują nasze życie. Należy im się szacunek. To, że tak trudno dostać się do specjalisty, to wina złego systemu. Oczywiście zdarzają się czarne owce, ale jestem przekonany, że zdecydowana większość to dobrzy ludzie i fachowcy. Ale służba zdrowia to temat rzeka i na inną okazję. Pozdrawiam.

Tagi: PO zart
22:15, marekzpisu
Link Komentarze (1) »
środa, 28 listopada 2012
Biały szczyt hipokryzji Arłukowicza

Pamiętacie Państwo, kiedy ponad  pięć lat temu PO przejęła władzę, obiecała, że naprawi służbę zdrowia. Ewa Kopacz została Ministrem Zdrowia. Za czasów władzy PiS  szefowała komisji zdrowia. Sprawnie i bezwzględnie krytykowała prof. Religę wytykając mu liczne często wydumane błędy. Wspierała pielęgniarki z białego miasteczka pod kancelarią premiera i na nadzwyczajnym posiedzeniu komisji zdrowia pochylała się nad ich problemami obarczając całą winą rząd. Z trybuny sejmowej grzmiała: "To jest władza, która nie ma pomysłu na rządzenie, a swój brak kompetencji pokrywa arogancją i butą". Tak, tak to cytat!

A teraz następny cytat Ministra Zdrowia PO: "Niektórzy mówili, że na reformę trzeba 7 lat, my potrzebowaliśmy tylko 50 dni" - oznajmiła na początku stycznia 2008 r. pani minister, zapowiadając zgłoszenie pakietu czterech projektów ustaw: o ZOZ, koszyku świadczeń niegwarantowanych, ubezpieczeniach dodatkowych i prawach pacjenta. Kiedy przejęli władzę "Biały szczyt" został zorganizowany 21 stycznia w Warszawie przez premiera Donalda Tuska i minister zdrowia Ewę Kopacz. Wzięli w nim udział przedstawiciele prezydenta, członkowie sejmowej i senackiej komisji zdrowia, a także przedstawiciele samorządów, pracodawców, związków zawodowych. Oto tylko niektóre zalecenia konferencji:
- Pacjent stanowi centrum ochrony zdrowia, a bezpieczeństwo pacjenta jest podstawowym priorytetem reformy. 
- Reforma ochrony zdrowia ma być jednym z głównych kierunków polityki społecznej państwa. 
- Warunkiem zmian w systemie ochrony zdrowia jest respektowanie konstytucyjnej zasady równego dostępu do świadczeń medycznych finansowanych ze środków publicznych. 

No i co? Dziś odsyła się dzieci z kwitkiem ze szpitali, a kiedy Jarosław Kaczyński domaga się rozwiązania tego problemu, Minister Zdrowia rządu PO, obecnie Bartosz Arłukowicz, mówi o używaniu chorych dzieci jako oręża politycznego. A my mamy odpowiedzialny rząd, który obiecywał cuda, a doprowadził do katastrofy odmowy leczenia dzieci. Natomiast opozycja jest nieodpowiedzialna, bo upomniała się o los bezbronnych i chorych dzieci. To dopiero jest przekroczenie granicy, nie tylko hipokryzji, ale nawet absurdu. Wstyd i hańba Panie Ministrze!

Tagi: PIS PO Warszawa
23:22, marekzpisu
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 listopada 2012
Projekty do poprawki. (Nie)Znani specjaliści w sprawie katastrofy

W poniedziałkowy wieczór gościłem w Superstacji, gdzie jak zwykle odbyła się dyskusja na kilka gorących tematów. Jednym z nich były ewentualne zmiany w kodeksie karnym. Temat został podjęty z racji na zbliżające się zakończenie skróconej kary seryjnych morderców z końca lat 80.

Miałem okazję przypomnieć, że politycy Prawa i Sprawiedliwości od wielu lat postulowali, żeby w szczególnych przypadkach obowiązywała kara bezwzględnego więzienia. Nie dziwię się, że wielu obywateli obawia się na wieść o uwolnieniu obecnie odbywających karę. Mamy więc swój projekt, ale dopóki liberalna opcja sprawuje władzę w kraju, raczej jest nie do przeforsowania. Nie ma się jednak co temu dziwić, skoro właśnie w więzieniach największe poparcie uzyskała PO. Szkoda, że Platforma nie poparła naszych projektów wcześniej, bo teraz wspomnianych problemów by nie było. Zapewniam, że jeżeli ich propozycje te problemy będą rozwiązywać, to my je będziemy popierać. Dopóki jednak będzie kontynuowane zmiękczanie kar pod byle pretekstem, to nadal będziemy świadkami prób działań, których jednak efektów - tak jak przez minione pięć lat - nie będzie widać.

W studio rozmawialiśmy także o sondażu dotyczącym katastrofy smoleńskiej i dotychczasowym postępowaniu wyjaśniającym ją. Skonfrontowałem swoją opinię ze zdaniem posła Borowczaka i po raz kolejny usłyszałem wypowiedź ugruntowującą w przekonaniu, jakoby Platformie nie zależało na wyjaśnieniu sprawy, ale doprowadzeniu do takiej wersji, jakiej jej członkowie oczekują.

Z sondażu wynika, że ponad połowa ankietowanych domaga się dalszych wyjaśnień. Jak widać, mataczenia rządu, bądź niewystarczające wyjaśnienia, wywołują jeszcze większy brak zaufania. Odnoszę również wrażenie, że niektórzy, chcąc sprawę zbagatelizować, mijają się z prawdą. Podczas dzisiejszego programu usłyszałem na przykład, że badania komisji smoleńskiej opierają się m.in. na opiniach osób nieznanych, bądź mało znanych. Zrozumiałem, że do takich zaliczone zostały również opinie i badania prowadzone przez profesora Wiesława Bieniendę. Gdy kilka dni temu hucznie obwieszczono przylot Boeingów 787 Dreamliner do Polski, jako jednego ze współtwórców nowej technologii wytwarzania materiałów kompozytowych wykorzystanych do zapewnienia bezpieczeństwa silników samolotów mówiono o nim, jak o bohaterze. Gdy jednak przedstawił swoje zdanie w sprawie katastrofy, został zaliczony w poczet "nieznanych specjalistów". Może jednak właśnie dzięki takim "nieznanym" osobom świata nauki uda się sprawę wyjaśnić do końca, w co gorąco wierzę.

niedziela, 25 listopada 2012
O polityce, problemach państwa i katastrofie smoleńskiej

Tak, jak przypuszczałem w jednym z ostatnich wpisów, niedziela na długo zostanie w pamięci sympatyków i członków Prawa i Sprawiedliwości w regionie oraz uczestników dwóch spotkań - w Zwoleniu i w Radomiu. W południe, w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego podczas mszy św. modliliśmy się w intencji ojczyzny. Następnie tłum gości uczestniczył w spotkaniu z Jackiem Sasinem, byłym zastępcą szefa kancelarii śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Popołudniu natomiast, w Wyższej Szkole Handlowej odbyło się spotkanie z Antonim Macierewiczem, który wygłosił wykład na temat "Najnowsze badania w sprawie katastrofy smoleńskiej". Wzięło w nim udział setki radomian, a wszystkich chętnych nie pomieściła nawet główna aula uczelni. Dla tych, którzy nie weszli do środka, przygotowana została nawet dodatkowa sala i także ona wypełniła się słuchaczami.

Macierewicz jeszcze raz przypomniał o wielu faktach dotyczących katastrofy, które w sieci kłamstw są często zakrzykiwane. Mówił także o analizach, które przeprowadzane były przez radomian, a z których wynika, że pęknięcia na szybach samolotu lecącego do Smoleńska potwierdzają tezę o wybuchu w samolocie.

Podkreślił też, że postawa mikromanii prezentowanej przez rządzących, stawiającej nasz naród w kącie areny międzynarodowej sprawiają, iż dążący do prawdy spychani są często na margines. W trakcie dyskusji z uczestnikami wykładu zapewnił jednak, że tak, jak wielu Polaków, nie ustanie w dążeniu do odkrycia pełnej prawdy o katastrofie.

Tłumy na spotkaniu w Zwoleniu: 

 

Antoni Macierewicz w Radomiu:

 

czwartek, 22 listopada 2012
Nie będzie nam WSI królowała

Proszę nie pomyśleć, że bronię niedoszłego zamachowca, ale wyrażone myśli w poniższym tekście są wynikiem wątpliwości. Przedstawię również alternatywną wersję wypadków jako, że niewątpliwie dostrzegam wiele nielogiczności w całej sprawie i mam nieodparte wrażenie, że uczestniczymy w jakiejś manipulacji. Ponieważ nie wiem, jak było naprawdę, pozwolę sobie na snucie niczym nieuzasadnionych przypuszczeń.

Zacznijmy od wtorku, kiedy Polska wstrzymała oddech. Okazało się, że w naszym kraju znaleziono groźnego terrorystę, który planował wysadzić Sejm, chociaż w mediach dominuje wersja zamachu na prezydenta i premiera. Działania operacyjne prowadzono od zeszłego roku. Tymczasem ABW zawiadomiła o groźbie zamachu premiera i prezydenta dopiero na początku listopada, a nie zawiadomiono marszałka sejmu chociaż to na sejm miał nastąpić atak. Dlaczego? A może premier i prezydent wiedzieli wcześniej? Wykryto 4 tony materiałów wybuchowych, które miały stanowić bombę zagrażającą konstytucyjnym organom państwa. Jednak tych 4 ton nam nie pokazano. Groźny terrorysta podobno szkolił współpracowników dla przeprowadzenia planowanej zbrodni. Miał się kierować ksenofobią, antysemityzmem i nacjonalizmem, chociaż chciał wysadzić wszystkich, a zatem jest anarchistą, a nie nacjonalistą. To jednak mogłoby wskazywać na lewackie inspiracje, a według oficjalnej wersji terrorysta ma być wiązany ze skrajną prawicą a nie lewicą.

Prokuratura i ABW ujawniły co chciały, a o innych sprawach milczy zasłaniając się tajemnicą śledztwa bądź ustawą o tajemnicy państwowej. Nie aresztowano wszystkich członków groźnej grupy. Może to oznaczać jedno: mamy do czynienia działaniami tajnych agentów lub informatorów, poetycko zwanych działającymi pod przykryciem.
Nie wiemy, co zawierają nagrane taśmy z rozmowami niedoszłego zamachowcy. Mogą być kluczowe dla zrozumienia całej sprawy. Raczej nie ma na nich zbyt wiele. Chyba,  że chodzi o dozowanie napięcia, bo puszczenie groźnych wypowiedzi po tym kiedy narastają wątpliwości, może wytrącić argumenty tym, którzy podejrzewają polityczne gierki służb.  Jeśli jest to zaplanowany scenariusz, to za kilka dni nastąpi kolejny etap dreszczowca fundowanego społeczeństwu.


To, że nie pokazano góry materiałów wybuchowych tych 4 tony, czyli około 100 worków, być może świadczy, że ich po prostu nie ma, ale może się okazać, że je pokażą w następnym odcinku serialu pt. ”Zamach na Prezydenta”. Tymczasem pokazano nam arsenalik, bo nazywanie tego co pokazano arsenałem, to wielka przesada.

Przypominam sobie sprawę łapówek posłanki PO Sawickiej. Wtedy dano jej możliwość wypłakiwania się przed kamerami i oskarżania agentów CBA o inspirowanie i podżeganie do przestępstwa. Wtedy ujawniono personalia agenta, który działał w tym postępowaniu. Politycy PO oskarżali PiS o inspiracje i polowanie na PO. Wtedy opozycja miała prawo poddawać w wątpliwość działania legalnej władzy i nikt się  z tego powodu nie oburzał.  Dziś kiedy złapano niedoszłego zamachowca, nie dano mu możliwości publicznej wypowiedzi. Znamy tylko oficjalną wersję śledczych, a w mediach trwa nagonka na PiS, jakoby zamachowiec miał być wynikiem naszej mowy nienawiści.

Nie wykluczam, że wobec niedoszłego zamachowca zastosowano prowokację. Dlaczego, nie wiem, ale przedstawię swoją hipotetyczną alternatywną wersję wypadków w następnym odcinku mojego serialu o szczytach władzy. 
Tymczasem proszę spojrzeć na całą sprawę z lekkim dystansem. Oto  tablice, jakimi miał się posługiwać zamachowiec.

Rejestracja „WSI KRÓLOWA SZOS”. Skoro ABW aresztuje  WSI to najlepszy dowód wojny służb.? 

16:50, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
Jacek Sasin i Antoni Macierewicz zagoszczą w naszym regionie

Tak, jak już wcześniej zapowiadałem, z racji na bardzo duże zainteresowanie mieszkańców naszego regionu spotkaniami z parlamentarzystami, kontynuujemy ich cykl. Niezwykle ciekawie zapowiada się zwłaszcza najbliższa niedziela, tj. 25.XI.

Najpierw zapraszam wszystkich do Zwolenia, gdzie w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego o godz. 12.45 zostanie odprawiona msza św. za Ojczyznę. Po niej nastąpi spotkanie z parlamentarzystami. Cieszę się, że zaproszenie na spotkanie, w którym oczywiście również wezmę udział, przyjął także Jacek Sasin, były zastępca szefa Kancelarii śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz były wojewoda mazowiecki, a obecnie poseł na Sejm VII kadencji. Po spotkaniu weźmiemy również udział w otwarciu wystawy w Centrum Regionalnym, gdzie zaprezentowane zostaną „Banknoty Solidarności”.

Popołudniu natomiast, w Auditorium Primum radomskiej Wyższej Szkoły Handlowej odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu "Wykłady Otwarte". Tym razem gościem ich będzie Antoni Macierewicz, który wygłosi wykład na temat "Najnowsze badania w sprawie katastrofy smoleńskiej". Myślę, że nikogo dodatkowo nie muszę zapraszać do udziału w wykładzie. W pierwszej jego części odbędzie się prelekcja, natomiast w drugiej głos zabierze publiczność, która będzie mogła zadawać Antoniemu Macierewiczowi pytania w dyskusji otwartej. 

wtorek, 20 listopada 2012
Zamach na sejm, prezydenta, premiera, a może samoobrona ABW?

Od kilku godzin Polska stała się krajem pełnym zamachowców. Kto i dlaczego przestawił „wajchę” i z dnia na dzień nie żyjemy już w państwie bezpiecznym tylko w państwie terroru? ABW znalazła 4 tony trotylu. Zamachowiec planował wysadzić w powietrze Sejm podczas debaty budżetowej.

Powiadomiono Prezydenta i Premiera, a o dziwo nie powiadomiono Marszałka Sejmu, chociaż to właśnie Sejm miał być celem zamachu. Powyższe potwierdziła także Ewa Kopacz oświadczając, że dopiero dziś rozmawiała na ten temat z szefem ABW. Służby chwalą się profesjonalizmem swojego działania, tymczasem nie powiadomiono organu państwa, na który planowano zamach. Można przypuszczać, że premier i prezydent uniknęli by zagrożenia i może wybiórczo powiadomieni zaprzyjaźnieni z nimi posłowie. A co z resztą? Pewnie wyginęliby jak dinozaury. A może nie było po prostu zagrożenia, a cała afera to element wewnętrznej rozgrywki na szczytach władzy? Może ABW potrzebowało uzasadnienia dla swoich dotychczasowych uprawnień podważanych po aferze Amber Gold. A może władza boi się społeczeństwa i potrzebuje uzasadnienia dla zwiększonej ochrony? Nie wiadomo o co chodzi, bo cała ta informacja jest podejrzana.

Nie chcę bagatelizować sprawy, w końcu Prezydent Lech Kaczyński i cała delegacja lecąca do Smoleńska zginęła w najdelikatniej mówiąc niewyjaśnionych okolicznościach, co pokazuje, że Polska nie jest bezpiecznym krajem, ale splot wydarzeń związanych z tym niedoszłym zamachem jest zadziwiający. Chyba, że jest to celowe działanie z jakichś względów. Z jakich? Wiedzą to twórcy tego scenariusza, a  życie w przekonaniu, że jest się przedmiotem manipulacji nie skłania do zadowolenia. Dotychczas władze przekonywały, że nie było zagrożenia terrorystycznego w Polsce. Tymczasem od kilkunastu godzin , żyjemy w państwie spętanym terroryzmem. Po co władze tak postępują? Czyżby przygotowywano społeczeństwo do czegoś jeszcze straszniejszego? Może jednak dowiemy się, że zamachy na prezydentów w Polsce to norma.

Po wydarzeniach w Smoleńsku mówiono, że tylko ciemniaki głoszące teorie spiskowe mogą mówić o zamachu, a dziś w mediach mamy całe listy zamachów na prezydentów w świecie. Kto i dlaczego przestawił „wajchę”. Czy za chwilę dowiemy się, że wariaci przygotowywali zamach na Komorowskiego przygotowali także zamach na prezydenta Kaczyńskiego? A może tajemnica tkwi w wypowiedzi prokuratora, który powiedział, że po aferze z udziałem syna premiera chciano zrestrukturalizować - czyli pogonić - funkcjonariuszy z ABW. Tymczasem ta afera z polskim Breiwikiem ma być dowodem na to, że nie należy odbierać uprawnień funkcjonariuszom ABW.

Wątpliwości zwiększa fakt, że prokuratura zatrzymała osoby, które miały materiały wybuchowe, a nie zatrzymano osób zwerbowanych do organizacji zamachu. Dlaczego? Tak, jak powiedział w radio redaktor Maziarski, trzeba zadać sobie pytanie: „kto jest odpowiedzialny za taka atmosferę w kraju, że są ludzie gotowi do organizacji zamachów i na pewno PiS powie, że winna jest Platforma”. To być może jeszcze jeden powód tak spektakularnego epatowania planowanym zamachem. A może chodzi o odwrócenie uwagi od walącego się rządu. Bo już nikt nie pamięta o dymisji wicepremiera.  

Funkcjonariusz prowadzący konferencje prasową stwierdził, że: „Ta realizacja pokazuje, że agencja czuwa!”. Pytanie tylko nad czym czuwa agencja, bo na pewno nie nad bezpieczeństwem zagrożonego organu, na jaki miał być skierowany zamach. No to o co chodzi? Niestety nie wiem, ale jak zwykle konferencja prokuratury pozostawiła wiele niedomówień i niejasności. A jej termin i oprawa medialna wskazują na zaplanowany scenariusz, który ma wywołać jakieś określone skutki. Mam nieodparte wrażenie, że jako społeczeństwo jesteśmy przedmiotem gry manipulacyjnej a nie podmiotem, jakim w państwie demokratycznym powinni być obywatele. Chciałbym wierzyć, że agencja naprawdę czuwa nad nami, jak zapewnia, a nie bawi się z nami w ciuciubabkę łapiąc ślepego snajpera. 

23:04, marekzpisu
Link Komentarze (1) »
Przytłumiona radość

Jako mieszkaniec regionu radomskiego niezwykle cieszę się z rozpoczęcia budowy Fabryki Broni na Wólce Klwateckiej. Na terenie przedsiębiorstwa ma znaleźć się bowiem duży biurowiec, hala z linią produkcyjną, park maszynowy oraz strzelnica. Znajdą więc w niej prace kolejne osoby m.in. ze specjalistycznym wykształceniem. I to chyba koniec dobrych wieści, jakie mogę przekazać po imprezie na placu budowy. Przypominała ona bowiem propagandówkę rodem z PRL. Miał to być spęd promocyjny polityków jednej opcji, bo nie przypadkiem lecz z premedytacją nie zaproszono ani nie powiadomiono o jej organizacji polityków innej opcji niż PO.

Platformersi  zapomnieli, że na tak ważną uroczystość, jak wbicie pierwszej łopaty pod jeden z istotniejszych punktów przemysłu w regionie, wypadałoby zaprosić także lokalnych parlamentarzystów spoza PO. Nie byłem mile widziany na uroczystościach, o czym może świadczyć choćby fakt, że nie przewidziano dla mnie udziału w jej organizacji, a skoro się pojawiłem nie chciano mi dać łopaty do symbolicznego rozpoczęcia inwestycji. Nie mogłem jednak pozwolić, aby splendor niezasłużenie zawłaszczyła sobie partia władzy. Od wielu lat zabiegałem o realizację inwestycji więc nie mogło mnie tam zabraknąć. Po prostu interesują mnie wszystkie ważne dla regionu sprawy oraz inwestycje, a jako poseł czuję się za ich odpowiedni rozwój w dużej mierze odpowiedzialny. 

Z zaciekawieniem słuchałem także słów marszałek Sejmu Ewy Kopacz, która przebąkiwała coś o realizacji tego projektu, rzekomo zrodzonego w głowach polityków PO przed rokiem. Jeszcze dalej zmyślał inny lizus władzy mówiąc, że jest to realizacja woli premiera Tuska wyrażona przed miesiącem i, jak powiedział „proszę bardzo i już jest”. Z tego co pamiętam, o pracach i planach budowy politycy Prawa i Sprawiedliwości mówili znacznie wcześniej, ale skąd pani marszałek miałaby o tym wiedzieć, skoro jej punkt widzenia ogranicza się do działań kolegów z jej partii, które według ich uznania są bezbłędne, co więcej, nie podlegają żadnej krytyce. Nawet powyższe stwierdzenia dotyczące kwitnących w Radomiu  inwestycji nie są jednak w stanie odkupić winy za to, co PO za swoich rządów zniszczyła. Choćby upadłość radomskiej fabryki łączników. Do tej długiej listy tym razem pani marszałek się nie odniosła. Ale że temat został przemilczany, nie oznacza, że go nie ma. Tymczasem w Polsce kwitnie jedynie propaganda sukcesu.

12:01, marekzpisu
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 listopada 2012
Owocne spotkania (foto)

Tak, jak wspominałem wczoraj, odbyłem dwa spotkania z osobami z regionu radomskiego, które żywo interesują się problemami naszego kraju oraz tym, co dzieje się na scenie politycznej. Miło zaskoczyła mnie frekwencja, duża rozpiętość wiekowa, świadcząca o tym, że podejmowane przez nas sprawy dotyczą wszystkich Polaków, a także deklaracje wielu uczestników spotkań, że zamierzają dołączyć do naszego ugrupowania.


Tagi: PIS Suski
22:06, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 listopada 2012
Z PO w nowym roku w starym amoku

Donald Tusk zaproponował, aby Polacy w nowym roku żyli w starym amoku. I w tym celu wyznaczył bardzo ambitny plan nowej propagandowej ofensywy. Każdy poseł PO ma odbyć aż po osiem spotkań w terenie! Ten rząd rządzi już pięć lat i może - jeśli dotrwa do końca kadencji - rządzić osiem lat. Tymczasem posłowie PO mają dać z siebie wszystko i odbyć aż po osiem spotkań z wyborcami. Każdy bez wyjątku. Ale nie myślcie Państwo, że będziecie mieli okazję wygarnąć Platformie co nas boli. Najprawdopodobniej będą to spotkania za zamkniętymi drzwiami, na które uczestnicy będą mogli wejść tylko z zaproszeniami. Będą tam przychodzić tylko sami swoi. A jeśli uda się przypadkiem wejść komuś niePOmyślnemu, to będzie się go wyrzucać.

Takie spotkania mieli Niesiołowski, gdzie za kołnierz wyprowadzono kogoś zadającego niewygodne pytania, a w Radomiu Tusk, na które nie wpuszczono nikogo z poza układu (czyli osób zaproszonych przez PO). Nie będzie to zresztą takie trudne. Osiem spotkań w ciągu ośmiu lat daje w końcu jedno spotkanie w roku i taki wysiłek leży w zasięgu ich posłów (przynajmniej jakiejś części). A znając platformę, to zaliczą na poczet spotkań obrady powiatowe zarządów swojej partii, w których wezmą udział i sprawa zostanie odfajkowana. W końcu nie po to ma się telewizję i cenzurę, żeby się przepracowywać. A Donald Tusk swoim za taki drobiazg krzywdy nie zrobi. No chyba, że byłyby to spotkania na cmentarzu (ale to już inna historia).

Ja tymczasem już dzisiaj odbędę dwa spotkania, czyli w jeden dzień wyrobię 200 procent rocznej normy polityków spod bandery PO. Oczywiście zrelacjonuję je wkrótce.

Tagi: PIS Suski Tusk
11:17, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2