Kategorie: Wszystkie | lotnisko, radom, suski
RSS
poniedziałek, 22 marca 2010
Prawybory w PO - zapowiedz kartek na dzieci?

Choć od początku wydawało się, że w wyborach prezydenckich wystartuje Donald Tusk, to stało się inaczej. Niedawno premier zdecydował lub co jest bardziej prawdopodobne, zdecydowano za niego, o wycofaniu się i wskazano jako kandydata Bronisława Komorowskiego.

Donald Tusk był bardzo zirytowany obrotem sprawy i pogardliwie porównał prezydenturę Polski do wyścigu, w którym nagrodą jest żyrandol i pałac. Ponieważ żyrandol przestał być dla Tuska atrakcyjny, to łaskawie zapowiedział wprowadzenie demokratycznej  wewnątrzpartyjnej walki o możliwość pobycia w jego blasku. Mamy zatem dobrego pana, który podarował narodowi możliwość  oglądania reality show  „Żyrandol dla zuchwałych” pod tytułem „Prawybory” z niedouczonymi marionetkami w rolach głównych (swoje wystąpienia czytali z kartek) i z góry znanym szczęśliwym zakończeniem. Show  to swoiste bronowanie (od Bronka K.) świadomości społecznej, a na tak użyźnionej glebie ma zakwitnąć kwiat młodzieży platformerskiej,  która  obejmując władzę stworzy komorrę trzymająca władzę (także nazwa od Bronka K.).

Zanim Polska stanie się krajem szczęśliwości to już wiemy, że nie będzie żyło się lepiej wszystkim. Oto  kandydat PO na prezydenta i najpoważniejszy pretendent do „żyrandola” w Belwederze ogłosił, że widzi Polskę na wzór Chin, gdzie władza rozstrzyga, komu wolno mieć dzieci a komu nie. Metoda posiadania potomstwa z próbówki  ma być dostępna  tylko dla wybranych. Rodzi się pytanie: jak i kto miałby decydować komu będzie wolno mieć dzieci? A może wzorem  PRL-u,  jak na samochody dla partyjnych bonzów i rekinów finansjery, komorra wprowadzi talony na dzieci? Ciekaw jestem czy tak jak w Chinach planuje się także wprowadzenie restrykcji dla osób,  które zdecydują się posiadać dzieci wbrew woli państwa platformy. Zanosi się na nowoczesną  segregację ludzi. Bogatym wolno będzie posiadać dzieci a biednym nie! Przerażające, a może  fajne bo powiedziane przez platformersa.

15:32, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 marca 2010
Nic nowego - czysta propaganda!

Premier Donald Tusk chwali się nie swoim osiągnięciami, a więc tym, że nic nie zrobił.  Rząd wychodzi z założenia, że praca to nie pędzący królik i nie ucieknie nawet przed rządowym rosołkiem.

Jak zwykle dokonania rządu sprowadzono do krytyki poprzedniej ekipy rządzącej. Premier chwalił się zmianą złych zapisów wynikających z pakietu klimatycznego oraz tym, że uratował kilkadziesiąt miliardów złotych. Tę rychłą zmianę poglądów na temat ocieplenia klimatu wywołała ostra zima oraz przeciek z korespondencji osób, które robiły na tym intratne interesy.

Zdaniem Tuska Polska jest największym placem budowy.  Zapomniał tylko dodać, że inwestycje które dziś prowadzi były przygotowywane przez poprzedników, natomiast jego rząd po objęciu władzy wstrzymał wiele  kluczowych inwestycji, przesuwając termin ich realizacji.  Przykładem jest chociażby budowa drogi kolejowej do Radomia. Premier chwali się także, że Polska jest zieloną wyspą i na całym świecie pytają jak to zrobił, a Tusk szczerze przyznaje, że nie wie jak to się stało. Tymczasem,  po aferze hazardowej ,zielona wyspa przypomina raczej Sycylię niż Irlandię. Premier kończąc swoje przemówienie  dodał: „ ludzie rodzą się nie po to żeby się kłócić”. Racja, tylko niestety, później i tak zapisują się do PO.

W ramach zaproszenia do zgody i współpracy usłyszeliśmy, że jeśli nie zrobimy tego czego chce rząd, to wyginiemy jak dinozaury. Widocznie premier zapomniał, że dinozaury władały ziemią 100 razy dłużej niż ludzie i wyginęły w wyniku wielkiego kataklizmu.  A może to była przepowiednia o skutkach rządów PO , które staną się dla Polski  takim samym nieodwracalnym kataklizmem.

19:56, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 marca 2010
Wojewoda opóźniał, a oskarża prezydenta.

Wczoraj Wojewoda Mazowiecki Jacek Kozłowski (PO) na posiedzeniu Rady Miasta w Radomiu zadeklarował podpisanie aktu notarialnego przekazującego grunty lotniska. Po ponad 3 latach starań samorządu sprawa zostanie częściowo tylko załatwiona, gdyż miasto w dalszym ciągu nie dysponuje terenem, na którym znajduje się pas płyty lotniskowej, co de facto uniemożliwia uruchomienie portu.

Niestety sesja nie obyła się bez oskarżeń wojewody w kierunku prezydenta miasta. Jacek Kozłowski stwierdził, że przekazał ważny dokument do rąk własnych prezydenta Andrzeja Kosztowniaka  (PiS). Mówił, że prezydent rzekomo nie zamieścił dokumentu w przedstawionym wykazie i nie spełnił zawartych w nim wymogów, co spowodowało opóźnienie w realizacji darowizny. Odpierając zarzuty prezydent zaprezentował oficjalną korespondencję wymienioną w tej sprawie pomiędzy urzędami i nie było w niej pisma, o którym wspominał pan Kozłowski. Wojewoda swoimi stwierdzeniami sugerował jakoby prezydent zagubił pismo, nie pokazując tego tajemniczego dokumentu bądź potwierdzenia przekazania go Kosztowniakowi, ani nawet nie mówiąc co dokładnie zawierał. W ten sposób odpowiedzialnością za ponad dwa lata zwłoki ministerstw i wojewody sprawnie  obarczył prezydenta miasta.

Niestety również część mediów radomskich przedstawiło sprawę tego wirtualnego dokumentu, którego nikt nie widział, jako wielkie zaniechanie prezydenta miasta.  Szkoda, że zabrakło dociekliwości i nie poproszono wojewody o pokazanie pisma.

Dla rzetelności i gwoli wyjaśnienia prawdy wzywam zarówno Wojewodę Jacka Kozłowskiego, jak i Prezydenta Radomia Andrzeja Kosztowniaka do przedstawienia tegoż pisma. Zarzut zagubienia tak istotnego dokumentu przez prezydent jest poważnym oskarżenie, a jak dotąd nie jest poparty żadnymi dowodami.

Z całej sesji płyną dwa wnioski. Pierwszy to taki, że wojewoda działał jak rasowy polityk PO i jak rasowy polityk swojej formacji obarczył odpowiedzialnością za nie swoje grzechy opozycję, czyli PiS. Działając w ten sposób zabija ducha bezstronności i apolityczności, którymi powinna kierować się administracja publiczna.

Drugi wniosek dotyczy roli mediów, które bezrefleksyjnie cytują oskarżające wypowiedzi wojewody niepoparte żadnymi namacalnymi dowodami.

Następne wnioski po uzyskaniu spornego pisma od Wojewody.

18:24, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010
Julia Pitera - zapracowana bez pamięci!

Nic nie pamiętam. Nic nie robiłam, a na każde zadane pytanie odpowiem NIE. Pozostaje zapytać dlaczego dzwoniła do kolegów z instrukcją, żeby nie rozmawiali przez telefon. A najważniejsze pytanie brzmi : czy Pitera wie za co bierze pieniądze, podobno walcząc  z korupcją? Zaproponowana przez posłankę Piterę, odpowiedź NIE jest najwłaściwsza. Premierowi należy zadać pytanie czy osoba o tak daleko zaawansowanej sklerozie może pełnić odpowiedzialne stanowisko w rządzie?  Julia Pitera jak na razie sporządziła raport w sprawie CBA, który komisyjnie spalono. Dotychczas wykryła zakup dorsza za 6 zł i kilka groszy.  Nieprawidłowości związanych z władzą PO  dotychczas nie  zauważała,  pomimo dziesiątków afer opisywanych przez media. Donald Tusk zwolnił Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który wykrył poważna aferę, a trzyma na stołku osobę , która nic nie wie , nic nie pamięta i nic nie dostrzega. Premier  swoim działaniem walczy z korupcją „inaczej”. Tymczasem zjawisko korupcji, po okresie spadku za rządów PiS ponownie zaczyna wzrastać.  Jak znam sprawność propagandy platformersów  wkrótce okaże się, że winny jest Kaczyński i PiS.

Kiedy pisałem te słowa  Julia Pitera stwierdził właśnie , że powinna skierować do prokuratury wniosek na człowieka, który zamiast właściwym organom ścigania jej właśnie przekazał informację o domniemaniu przestępstwa .  Tym samym wyraźnie dała do zrozumienia jak traktuje swoją funkcję.  To straszne jeśli człowiek, który w dobrej wierze wysyła pełnomocnikowi do walki z korupcją,  informacje o możliwości popełnieniu przestępstwa i  sam może stać się obiektem zainteresowania prokuratury, bo zdaniem pani Pitery złożył pismo do nieodpowiedniego adresata. Z całą pewnością pani Pitera nie jest właściwym adresatem! Ręce i nogi opadają, a notowania PO rosną. Cud jakiś, czy co?

18:35, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »