Kategorie: Wszystkie | lotnisko, radom, suski
RSS
wtorek, 31 lipca 2012
Pamiętamy o bohaterach Powstania Warszawskiego

Jutro, czyli 1 sierpnia, minie 68. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17:00 (godzinie „W”) rozpoczął się bohaterski zryw niepodległościowy tysięcy młodych ludzi. Miało trwać tylko kilka dni, zakończyło się po 63. dniach ciężkich walk.

Powstanie okupione zostało około 18 tysiącami zabitych żołnierzy. Niemal 25 tysięcy żołnierzy zostało rannych. Spośród ludności cywilnej ofiarę z własnego życia złożyło 120-200 tysięcy osób.

Powstanie prowadzone było przeciwko Niemcom, jego celem była próba ratowania powojennej suwerenności, w obliczu zbliżających się do Warszawy wojsk Armii Czerwonej. Powstańcy przegrali, Warszawa przegrała, lecz ich bohaterska walka o wolną Polskę nie została - i nigdy nie zostanie - zapomniana. Pamiętamy!

Podobnie, jak rok temu, tak i w tym roku będę uczestniczył w uroczystościach w Warszawie. Będę informował o przebiegu uroczystości.

21:07, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 lipca 2012
Dni otwarte w szydłowieckim PiS-ie

Ostatnia niedziela lipca była dniem otwartym w szydłowieckim Prawie i Sprawiedliwości. Poniżej prezentuję kilka zdjęć z imprezy, która zgromadziła wielu sympatyków PiS-u i była doskonałą okazją do dyskusji na wiele tematów z mieszkańcami Szydłowca i okolic.


Tagi: PIS
22:38, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 lipca 2012
Złożyłem interpelację w sprawie spółek skarbu państwa

Na ręce Marszałek Sejmu Ewy Kopacz złożyłem interpelację do Ministra Skarbu Państwa w sprawie obsad zarządów i rad nadzorczych spółek skarbu państwa. W piśmie do ministra Budzanowskiego napisałem, że w lipcu 2011 r. opinia publiczna dowiedziała się o procederze zatrudniania działaczy członków partii PSL i Platformy Obywatelskiej oraz rodzin posłów PSL i Platformy Obywatelskiej w zarządach i radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Ministerstwo Skarbu posiada dokładną ewidencję  danych o wszystkich nominacjach w tych spółkach. W związku z tym proszę o informacje o nominacjach w tych ciałach z wyszczególnieniem, w jakiej spółce od kiedy i do kiedy zatrudniono osoby z wymienionego partyjnego klucza. Proszę o informację za okres od powołania rządu PO-PSL w 2007 roku do dnia dzisiejszego.

Skierowałem do ministra również prośbę o odpowiedź na następujące pytania:
- Ilu, jacy i w jakich spółkach Skarbu Państwa oraz spółkach córkach, zostało zatrudnionych lub powołanych członków Platformy Obywatelskiej  i Polskiego Stronnictwa Ludowego od dnia wyborów w 2007r.?
- Ilu, jacy i w jakich spółkach Skarbu Państwa oraz spółkach córkach, zostało zatrudnionych lub powołanych członków rodzin posłów Platformy i PSL od dnia wyborów w 2007r.?
- Ile z tych osób zatrudniono lub powołano bez konkursu?
- Które z tych osób pobierają dodatkowe uposażenie lub diety członków rad nadzorczych z tytułu zasiadania w organach innych spółek zależnych od Skarbu Państwa?

07:37, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 lipca 2012
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej

Dzisiejsze posiedzenie poświęcone było informacji o tym, co zrobiły służby specjalne przed  i po 10 kwietnia 2010 roku. To właśnie do nich należała ochrona delegacji z prezydentem na czele. Wpis ma więc nietypowy charakter, gdyż stanowi pewnego rodzaju sprawozdanie z dzisiejszego posiedzenia, podczas którego padło wiele ważnych pytań.

 

Oczywiście osobą odpowiadającą za całość funkcjonowania państwa, w tym wszystkich służb specjalnych, odpowiada premier Donald Tusk. Ale bezpośrednio te zadania wykonywali:  Jacek Cichocki Sekretarz kolegium ds. Służb Specjalnych, Krzysztof Bondaryk szef ABW, Radosław Kujawa szef SWW, Krzysztof Nosek szef SKW i gen. Maciej Hunia szef AW.

10 kwietnia zginął nie tylko prezydent ale także szef BBN. Pierwszą refleksją po katastrofie nie było to, że w BBN nie było technicznych zabezpieczeń. Komunikat SMS brzmiał, że doszło do katastrofy i zginął prezydent. Następnie pojawił się komunikat, że trzy karetki odjechały z lotniska na sygnale. Następną informacją było, że sprawy przejmuje RCB (Rządowe Centrum Bezpieczeństwa). I dalej, że zakazuje się wszelkich kontaktów z mediami. Następnie pojawił się komunikat, że nie ma zagrożenia terrorystycznego.

W biuletynie SWW nie było informacji o zajęciu się sprawą katastrofy Smoleńskiej. Tymczasem w tym biuletynie były informacje o Pakistanie i Afganistanie. A nawet o zamachu na Filipinach. Wszystkie te wydarzenia były ważniejsze od katastrofy Smoleńskiej.

Do BBN zgłosił się przedstawiciel firmy z propozycją map satelitarnych okolic Smoleńska. Zrezygnowano z tej propozycji.

Po dojściu do władzy w służbach gen. Kozieja raport o mordzie Katyńskim nie został upubliczniony na stronach BBN.

W Rosji nakręcono film o remoncie samolotu rządowego podczas remontu w Rosji.  W trakcie tego remontu do samolotu był wolny dostęp. Oprowadzano wycieczki po samolocie. Najważniejszy samolot naszych władz był w Rosji atrakcją turystyczną. Nasze służby wydały oświadczenie, że nic nie wiedziały o tego typu praktykach. 

 

Jacek Cichocki koordynator wizyty:

9 12 2009 r. pierwsze spotkanie przedstawicieli rządu D. Tuska w gabinecie min. J. Cichockiego

11 12 2009 r. notatka min. M. Handzlika zadekretowana przez min. T. Arabskiego na min. J. Cichockiego

Minister J. Cichocki brał udział w spotkaniach roboczych ws. Uroczystości katyńskich.

25. 02.2010 min. J. Uszakow informuje min. T . Arabskiego o negatywnym stosunku władz Rosyjskich do wizyty w Katyniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Także poinformowano , że w tym czasie nie będzie w Katyniu prezydenta Rosji.

Powyższa informacja nie została przekazana Kancelarii Prezydenta RP.

Tego typu informacja powinna spowodować inne zachowania służb ochrony rządu chroniące również prezydenta.

ABW wobec prezydenta:

W 2008 roku centrum antyterrorystyczne wpisało dane prezydenta do bazy danych. Tego typu wpisanie do bazy danych skutkowało tym, że służby mogły przetwarzać dane. Osoba ochraniana została potraktowana tak samo jak, osoby podejrzane.

Po zamachu w Gruzji sporządzono raport, z którego wynikało, że ten zamach spreparowali sami Gruzini w celu wplątania prezydenta w wewnętrzne sprawy Gruzji. Po wycieku tego raportu podjęto postępowania w sprawie wycieku materiałów tajnych. Śledztwo spowodowało, że cała kancelaria została poddana sprawdzeniu. ABW sporządziło siec połączeń pracowników kancelarii prezydenta.

Z powodu błahego przecieku podjęto nieproporcjonalne działania inwigilacyjne wobec najważniejszych osób w państwie.

SKW informowało, że samolot był pod ich ochroną. Po każdym remoncie samolot był sprawdzany po powrocie z remontu. W trakcie remontu samolot nie był chroniony. Płk. Busza przyznał, że 5, 7 i 10 stycznia samolot został poddany kontroli. Tymczasem mamy informacje, że po 12 stycznia dochodziło do wielu usterek (w tym brak łączności satelitarnej, która była naprawiana przez obcokrajowców). 

9 kwietnia ok. 22 czyli na 9 godzin przed odlotem do Katynia. Służba otrzymała ostrzeżenie o groźbie uprowadzenia samolotu . Ta informacja została potwierdzona przez min. Cichockiego, który mówił, że nie łączymy tej informacji z katastrofą w Smoleńsku. W wypadku tak groźnej informacji nie wprowadzono podwyższonej gotowości bojowej. Taką gotowość natomiast wprowadzono podczas Euro kiedy znaleziono mały ładunek wybuchowy na rzece.

Jak to się ma do twierdzenia, że państwo się sprawdziło. Można to przyznać tylko w jednym przypadku jeśli, celem państwa była likwidacja prezydenta RP. Trzeba zatem postawić pytanie w czyim imieniu działały służby specjalne.

Po 10 kwietnia prezydent Komorowski awansował na stopnie Generalskie osoby, które odpowiadały za ochronę prezydenta, a pan Jacek Cichocki awansował na ministra spraw wewnętrznych.

Katastrofa Smoleńska powinna dla polskiego systemu ochrony stać się impulsem do przebudowy całego systemu ochrony najważniejszych osób w państwie. Tymczasem zamiast zmian niefunkcjonującego systemu, osoby odpowiedzialne zostały wynagrodzone.  

 

środa, 25 lipca 2012
Szkolenie z "tajności" - co Platforma Obywatelska będzie chciała ukryć?

Dziś z samego rana zafundowano nam szkolenie z zakresu ochrony informacji niejawnych. Procedura jest wszczynana na wniosek szefa jednostki organizacyjnej - w przypadku sejmu jest nim Marszałek Sejmu. Pani Marszałek musiało bardzo zależeć,  abyśmy wzięli udział w tym szkoleniu. Otrzymaliśmy kilka razy SMS-y informujące o szkoleniu, a nawet telefonowano do nas z kancelarii sejmu przypominając nam o konieczności wzięcia w nim udziału.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że  jak na razie dostęp do takich informacji do niczego nie był mi potrzebny. Dotychczas, jak sobie przypominam, brałem udział w  utajnionym posiedzeniu komisji, podczas  którego rozmawialiśmy o umowie gazowej z Rosją. I niestety, pomimo tajności, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na szereg pytań, bo pytani nie chcieli ich udzielić.  

Drugi przypadek to utajnienie części sprawozdania z prac komisji badającej aferę hazardową, gdzie była mowa o przekrętach ministrów PO. W obu przypadkach utajnienie nie miało na celu ochrony interesu państwa, a ochronę interesu koalicji czyli ukrycie ich wstydliwych poczynań. Jak można wykorzystywać  pretekst tajności, przekonałem się jeszcze innym razem, kiedy  minister skarbu odmówił mi informacji o przekazywanych dotacji dla fundacji i stowarzyszeń przez spółki skarbu państwa. Dziś po aferze z taśmami mogę się domyślać, że musieli mieć coś do ukrycia.  

Wracając do szkolenia. Dowiedzieliśmy się, że  interes ochrony informacji niejawnych ma pierwszeństwo przed innymi interesami np. osób, które wnioskują o dostęp do takich informacji. Przy wejściu do sali szkoleń otrzymaliśmy do podpisania oświadczenie o: odpowiedzialności karnej, dyscyplinarnej i służbowej za ich naruszenie, w szczególności za nieuprawnione ujawnienie informacji niejawnych, zarówno celowe, jak i w wyniku zaniedbania. 

Pamiętając o dotychczasowym doświadczeniu o nieprzydatności dopuszczenia do informacji niejawnych w działalności poselskiej i pamiętając, że dotychczas utajnianie miało służyć zamknięciu ust opozycji zadaję sobie pytanie: co teraz zostanie ukryte przed opinią publiczną?  

 

wtorek, 24 lipca 2012
W Sejmie o radomskim Uniwersytecie

Dzisiaj w Sejmie, w imieniu Prawa i Sprawiedliwości przedstawiłem stanowisko w sprawie nadania Politechnice Radomskiej nowej nazwy - Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu.

W uzasadnieniu przedstawiłem, że PR prowadzi kształcenie na wielu kierunkach studiów i dysponuje nowoczesną bazą laboratoryjną. Można by wymieniać długo kierunki badań naukowych i wiele osiągnięć. W strukturze uczelni funkcjonuje również Wydział Sztuki, a w 2009 r. utworzony został Instytut Filologiczno-Pedagogiczny. Prawo o szkolnictwie wyższym daje uczelniom, spełniającym określone wymagania, możliwość używania w swojej nazwie wyrazu „uniwersytet” uzupełnionego przymiotnikiem lub przymiotnikami określającymi profil uczelni. Nadanie nazwy „uniwersytet”, uzależnione jest od posiadania przez uczelnię sześciu uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora, w tym co najmniej czterech uprawnień w zakresie nauk objętych profilem uczelni. PR spełnia te kryteria. Profil uczelni odpowiada natomiast jej misji i strategii rozwoju, ponieważ nowa nazwa w precyzyjny sposób odzwierciedli zakres działalności naukowo-dydaktycznej.  

Zmiana nazwy uczelni została poparta wolą jej Senatu. Od samego początku także wszyscy przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz władze Radomia wspierały tę inicjatywę. Radomska Politechnika od wielu lat jest jednym z najważniejszych elementów lokalnej społeczności regionu. Spełnia również zadania budowania intelektualnego zaplecza i integruje wiele środowisk lokalnych. Także w społeczności regionu jest oczekiwanie na rozwój naszej uczelni poprzez podniesienie rangi jej kształcenia przez nadanie uprawnień uniwersyteckich.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sama zmiana nazwy nie wpłynie  na poprawę konkurencyjności gospodarki i przedsiębiorczości, w tym także na funkcjonowanie przedsiębiorstw czy na sytuację i rozwój regionalny, ale rozszerzenie oferty kształcenia i możliwość pogłębiania wiedzy na studiach doktoranckich w większej ilości dziedzin pośrednio będzie miało pozytywny wpływ na wszystkie wymienione elementy. Licząc na pozytywne efekty zmiany, jeszcze raz podkreślę, że tak ja, jak i członkowie Prawa i Sprawiedliwości oraz władze miejskie, w pełni popieramy projektowane rozwiązanie. Życzę Uniwersytetowi Radomskiemu rozwoju i wielu naukowych i pedagogicznych sukcesów.

poniedziałek, 23 lipca 2012
Prezes PAN w Radomiu z ważną wizytą

W Radomiu gościł dzisiaj profesor Michał Kleiber, który od 2007 roku jest prezesem Polskiej Akademii Nauk. Miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z nim, podczas którego rozmawialiśmy m.in. o uruchomieniu w Radomiu studiów doktoranckich. Profesor odwiedził także Piotrówkę, prowadzone wykopaliska oraz kamienicę Starościńską. Mam nadzieję, że uda się uruchomić studia doktoranckie, na bazie obecnej siedziby Instytutu PAN-u przy ul. Grodzkiej. Myślę, że patronat sprawowany przez taki autorytet, jakim jest profesor Kleiber, doda placówce jeszcze większej renomy i zachęci do podejmowania studiów.

Jeżeli o autorytecie mowa, to przy okazji prywatnej rozmowy z profesorem, zapytałem o propozycje jego kandydatury na premiera zgłoszoną przez Palikota. Profesor odpowiedział, że nikt od Palikota z nim nie uzgadniał, a nawet nie rozmawiał na ten temat. Wyczułem żal i niesmak, że jego osoba, została sprowadzona do pionka w politycznej grze Palikota.

 

22:27, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
W radomskim gaz na kartki?

O tym, że politycy Platformy Obywatelskiej nie potrafią - bądź z premedytacją nie chcą - wyciągać wniosków, wiem od dawna. Podobnie, jak przed ostatnimi wyborami, znów próbują robić z mieszkańców regionu radomskiego półgłówków, którym można wciskać  ciemnotę. Na szczęście, społeczeństwo, w przeciwieństwie do PO, uczy się na błędach i głośno mówi „dość”.

 

Obiecane cuda PO a  rzeczywistość - Nie będzie ciepłej wody nie tylko w kranie, ale także w kaloryferach.

Przed poprzednimi wyborami samorządowymi do Radomia hurtowo przywożeni byli ministrowie, którzy obiecywali, obiecywali i obiecywali. Niestety, były to puste obietnice. Tym razem, w piątek w Radomiu zjawiła się Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Miała przedstawić rozwiązania problemu z przyłączaniem do sieci gazowej nowych odbiorców w regionie radomskim. Tymczasem usłyszeliśmy opowiadania o zabezpieczeniu potrzeb dotychczasowych odbiorców, budowie stacji regazyfikacji gazu skroplonego (jego powstanie w hurraoptymistycznej wersji możliwe by było nie wcześniej niż za dwa lata) czy w końcu wybudowaniem gazociągu Trojanów, Kozienice, Radom na przestrzeni 5-7 lat, które miały odwrócić uwagę od problemu. Usłyszeliśmy, że o problemie wiadomo było od lat. Jednak jeszcze kilka miesięcy temu namawiano władze Radomia na inwestycję w elektrownię parowo-gazową. Dziś jednak, jak twierdzi Pani prezes, trzeba będzie dostarczyć gaz inna drogą do Radomia, aby zabezpieczyć bieżące potrzeby regionu?  Nie ma wątpliwości, że wyjaśnienia są nielogiczne. Bo jeśli wiadomo było o problemie od lat, to po pierwsze, dlaczego odpowiednio wcześniej nie pomyślano o budowie stacji regazyfikacji, podpisywano warunki przyłączy gazowych i namawiano na inwestycje miasto. Po drugie, dlaczego trzymano tę wiedzę w tajemnicy. Uważam , że za takie działania ktoś powinien być pociągnięty do odpowiedzialności. A może jest inne wytłumaczenie. Ktoś drastycznie zmniejsza dostawy gazu do naszego regionu, skoro trzeba na zabezpieczenie dotychczasowego poziomu dostaw gazu pompować go z innego kierunku. A opowieści o problemie, który był od lat to tylko kłamstwa mające na celu zasłonić prawdę. I oczywiście, jak zwykle PO oskarża o brak gazu prezydenta Radomia. No ale przecież zawsze łatwiej rzucić oskarżenie na Bogu ducha winnego Andrzeja Kosztowniaka, jak uczynił poseł Radosław Witkowski, niż przyznać się do własnej winy. A to zapewne dlatego, że prezydent wywodzi się z Prawa i Sprawiedliwości, więc dla zasady można mu „dowalić”.

Wróćmy jednak do problemu z gazem. Obecne kolejne obietnice tym razem przedstawione jako odległe wizje pani prezes PGNiG, nie rozwiązują sprawy. Powiedzmy sobie jasno, w tej chwili nie ma szans na podpisywanie nowych stałych umów przyłączeniowych i takiej możliwości do 2015 roku nie będzie! Na spotkaniu, obecnemu wójtowi Jedlińska, który właśnie wyremontował szkołę i chciał przyłączyć kotłownię do sieci gazowej zaproponowano „dostawy przerywane”. Czyli, że latem będzie mógł ogrzać szkołę ale zimą będą przerwy w dostawach. No gratulujemy premierowi Tuskowi. Właśnie Polacy dowiadują się, że nie będzie ciepłej wody nie tylko w kranie, ale także w kaloryferach! Ot, jaki Pan takie cuda.

Poseł Witkowski nie traci dobrego samopoczucia.

Poseł Witkowski zarzucił mi oraz moim kolegom z PiS-u, że w powyższej sytuacji podnieśliśmy na sali głos. Bo jak twierdzi, ludzi, którzy nie potrafią kulturalnie, na poziomie, rozmawiać, nikt poważny nie traktuje serio. Podobno też wystawiamy świadectwo klasie politycznej Radomia. Przykro mi, że zawiodłem Pana posła, ale nie liczył chyba na to, że słuchając kłamstw i bredni, będziemy się im potulnie przysłuchiwać, co więcej, pozwalać na kłamanie w żywe oczy ponad 650-tysięcznej rzeszy mieszkańców naszego regionu? Widocznie to kolejna próba odwrócenia uwagi od tematu, bowiem chyba jak rzadko kiedy, niemal wszystkie radomskie media, które obecne były na spotkaniu, potwierdziły nasze obawy. Nowych umów w najbliższym czasie nie będzie. Dziwię się, że  poseł Witkowski nie traci dobrego humoru i jest zadowolony z „merytorycznych rozwiązań” przedstawionych przez prezes PGNiG. Ciekawe, czy będzie równie szczęśliwy, gdy przyjdzie zima i zabraknie gazu.

 

czwartek, 19 lipca 2012
Zapadł wyrok na PSL

To tylko kwestia czasu kiedy i w jaki sposób PSL zostanie zastąpiony w koalicji przez PO. Są dwa warianty przyszłości tej partii. Albo będzie się cofać i oddawać coraz więcej za cenę pozostania w koalicji albo będzie się stawiać i wyleci natychmiast. Platforma może rządzić nawet w nieformalnej koalicji z Palikotem lub z SLD. Dlatego los partii Pawlaka jest już przesądzony.  Rozpoczęto dorzynanie partii Pawlaka. Jest przyzwolenie na rozprawę z PSL. Od wczoraj dzwonią do mnie dziennikarze prosząc o listę członków rodzin PSLowców w spółkach i agencjach. Przypomnieli sobie nawet o naganie dla ministra Burego od premiera za konflikt interesów z nadzorowanym przez niego sektorem energetycznym  poprzez  wpisanie do zakresu działalności w jego prywatnej spółce zadań zbieżnych z sektorem nadzorowanym.  Przypomniano sobie  o sprawie picia za publiczne pieniądze. I pracy żony ministra w rządowej agencji. Ja tymczasem wszystkim proponowałem listę członków rodzin Platformy, ale to ich nie interesuje.

Na pytanie: „ dlaczego chcecie tylko informacji o PSL?” wszyscy odpowiadają podobnie. Interesuje nas PSL, mamy zlecenie na PSL. W końcu jeden z dziennikarzy z rozbrajającą szczerością oznajmił: „Jest przyzwolenie na dokładanie PSL-owcom. Widocznie władza dała taki sygnał”. Odezwał się nawet TVN, który od czasów bojkotu przez PiS bojkotuje moją osobę  pamiętając, że był to mój wniosek. Co tylko potwierdza moje przypuszczenia o przestawieniu politycznej „wajchy” i  o podjęciu decyzji  o dorżnięciu PSL-u. Nie od dziś wiadomo, że w głównych mediach nie ma w Polsce niezależnych dziennikarzy, a tematy są przez kogoś koordynowane. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje: kto stanowi grupę trzymającą władzę (o bardzo Państwa przepraszam, że znowu coś mówię o układzie i jakichś tajnych grupach, a przecież wiadomo z GW i TVN, że ich nie ma). Jednak ktoś na tym korzysta, a kto ma interes ten jest najbardziej podejrzany.

Widzę kilku potencjalnych profitentów tej sytuacji. Pierwszy to Palikot, który chce wskoczyć do koalicji rządowej, drugi to jego przyjaciel Bronisław Komorowski,  który walczy o wpływy z Donaldem Tuskiem i może mieć interes w utarciu nosa swojemu niedawnemu partyjnemu koledze i liczy na przejęcie także jakiejś części po PSL (o tym świadczy choćby to co mówił o taśmach jego doradca Nałęcz. Trzeci to sam Tusk, który dzięki kryzysowi chce osłabić pozycję PSL w koalicji, a w konsekwencji wyciągnąć z upadku PSL korzyści dla Platformy.

O tym, że ujawnienie nagrania to element jakiejś politycznej przemyślanej gry świadczy niezbicie fakt wypłynięcia taśm dopiero po kilku miesiącach od nagrania. Tak, jak w przypadku afery Rywina opóźnienie w ujawnieniu nagrań nie było przypadkowe. Z  pewnością ten kryzys jednych wzmocni, innych osłabi i tak, jak w przypadku wolnego rynku zadziała jego „niewidzialna ręka”. I oby to nie była ręka jednorękiego bandyty.

Śmiertelny cios niewidzialnej ręki

Tymczasem PSL z trudem łapie oddech po dotkliwym ciosie od krasnoludków albo od Marsjan, bo przecież nawet aktorzy z taśm twierdzą, że nic nie wiedzieli, że są nagrywani, a gazeta Puls Biznesu także tajemniczo pisze o pochodzeniu taśm. Pawlak  nie może zrozumieć, co się stało. Chyba jeszcze do niego nie dotarło, że jego partia nie jest już niezbędna do rządzenia. I jak w klasycznym filmie gangsterskim po napadzie na bank eliminuje się niepotrzebnych uczestników by zwiększyć pulę do podziału, tak w tym wypadku następuje eliminacja zbędnego wspólnika. Tymczasem Platforma ma tańszą alternatywę w sejmie i większe od PSL poparcie na wsi. No i PSL przestało być potrzebne.

Teraz  PO widzi realną szansę przejęcia tych ostatnich kilku procent po trupie PSL-u i jak wampir łaknący kropli świeżej krwi korzysta z nadarzającej się okazji. Bo właśnie dzięki taśmom w pobliżu zębów PO pojawiła się odsłonięta szyja koalicjanta. Chęć zastąpienia ludzi na stanowiskach w agencjach rolnych jest silniejsza od koalicyjnej lojalności, a ponieważ nadarza się okazja, to los PSL-u jest już przesądzony. Pytaniem, na które trudno odpowiedzieć jest to, czy spektakl grillowania i konsumpcji ludowej przystawki koalicyjnej potrwa tygodnie czy miesiące? Głównie będzie to zależało od interesów PO. W mniejszym stopniu od samego PSL-u. Nie wiem, kto uruchomił gilotynę, ale widać, że Tusk nie chce zatrzymać ostrza i wkrótce potoczą się następne zielone główki. Czy będzie to Jan Bury , Eugeniusz  Kłopotek, Jarosław  Kalinowski czy Mirosław Maliszewski będzie tylko zależało od woli Tuska.  

Z ostatniej chwili. Dzwoniła do mnie Pani z TVN-u i prosiła o przykłady nepotyzmu w PO. Nie dałem. Nie zamierzam brać udziału w ich teatrzyku.

 

21:49, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
Striptiz dla ubogich, czyli o "apolityczności" spółek i przejrzystości działań rządu

Gdzie jest dywan?

W ostatnich godzinach tematem numer jeden dla mediów stała się afera taśmowa, która – jak podają „niezależne” media - najmocniej dotyka polityków PSL-u. Tymczasem ukazuje ona zgniliznę i obłudę, jaka charakteryzuje sporą część polskiej sceny politycznej, na której dziś karty rozdaje premier Tusk i jego koledzy z Platformy. Smród jest tak wielki, że o pilne wyjaśnienie sprawy zwróci się bowiem w najbliższych godzinach do polskiego rządu Komisja Europejska. A jeżeli pojawiające się informacje potwierdzą się, wtedy Bruksela może chcieć odebrać nam ogromne pieniądze, które spłynęły do Polski na nasze rolnictwo. Być może to dzięki reakcji Brukseli tej sprawy nie uda się zamieść pod dywan a może jest inny powód wypłynięcia tej sprawy - dywan też ktoś podprowadził.

Bajki Tuska o apolityczności i przejrzystości w spółkach są jak striptiz dla ubogich!

Nie trzeba być specjalistą od telewizyjnych tricków, żeby odczytać z nagrań główne ich przesłanie, płynące z opowiadania jednego z „bohaterów” taśm. Mianowicie spółki Skarbu Państwa przez niektórych działaczy wykorzystywane są wyłącznie dla własnych korzyści. Zarządzanie spółkami przypomina nieco dysponowanie własnym folwarkiem. Ale tylko nieco, bo we własnym folwarku właściciel nie pozwoliłby na takie marnotrawstwo. Na porządku dziennym są kosztowne delegacje służbowe, również zagraniczne i to z rodzinami oraz omijanie ustawy kominowej.  Rozdaje się ciepłe  posadki  dla swoich ludzi i wypłaca się sobie horrendalne nagrody w oderwaniu od wyników finansowych zarządzanych spółek. Aż włos na głowie się jeży. I jak ma się to do wygłoszonych w expose premiera Tuska w 2007 roku tez o apolityczności spółek, poprawie nadzoru nad spółkami, o zatrudnianiu fachowców czy konkursach na stanowiska w spółkach. Ano nijak. Bajki jakie opowiadał nam Tusk o apolityczności i przejrzystości procedur powoływania na stanowiska w spółkach skarbu państwa przypominają striptiz dla ubogich. A doskonale znana wszystkim sytuacja, gdy kilkadziesiąt godzin później pogoniony z funkcji prezesa ELEWARRU został dr Daniel Alain Korona i jego współpracownicy, a w jego miejsce „powołany” został jeden z działaczy PSL-u, były doradca prezydenta Kwaśniewskiego, tylko ugruntowała w przekonaniu, że Polska pod rządami Platformy i PSL, będzie się pogrążać w ekspresowym tempie.

O nieprawidłowościach w spółce ELEWARR mówił raport NIK z czerwca ubiegłego roku. Wtedy premier Tusk informowany o sytuacji w spółce zignorował całą sprawę. Tak samo postąpiły inne organy państwa powołane do ścigania przestępstw. W związku z tą sytuacją będziemy wnioskować o powołanie komisji śledczej do zbadania zarzutów łamania w spółce ELEWARR ustawy ograniczającej zarobki w spółkach Skarbu Państwa oraz próby wyprowadzenia środków ze spółki celem jej przejęcia i innych nieprawidłowości w jej zarządzaniu oraz  nieprawidłowości w sprawowaniu nadzoru właścicielskiego przez  Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Mam nadzieję, że posłowie umożliwią jej powołanie, a dzięki jej pracy przyczynią się do poprawy  sposobu sprawowania władzy przez obecną koalicję

Warszawa  pisze idiotyczne plany dla Radomia

Pomijając na chwilę kwestię afery taśmowej, wróćmy na nasze lokalne podwórko. Brałem wczoraj  udział w konferencji dotyczącej strategii rozwoju Mazowsza, w której region radomski powinien odgrywać jedną z kluczowych funkcji. Tymczasem w tak ważnym dokumencie nie znalazłem gwarancji, które pozwoliłyby stwierdzić, że województwo będzie dążyć do modernizacji istniejących gałęzi przemysłu. Wręcz przeciwnie, ktoś wpadł na pomysł – myślę, że takie niedopatrzenie w takich kwestiach jest niedopuszczalne - żeby na siłę przekształcać go w centrum tekstylno-rolnicze. Obydwiema rękoma podpisuję się pod tezami dotyczącymi rozwoju gospodarstw rolnych i sadów w naszym regionie. Ale Radom, czy pobliskie Pionki, jako miasta z tradycjami w branży metalowej, chemicznej i zbrojeniowej, które funkcjonują  dzięki wsparciu Urzędu Miejskiego, pomysłom i dobrej pracy  wielu ludzi, powinien otrzymać wsparcie od województwa, aby odzyskać swój dawny blask a nie być na siłę przerabiany.



 
1 , 2 , 3