Kategorie: Wszystkie | lotnisko, radom, suski
RSS
czwartek, 25 lipca 2013
Posiedzenie Zespołu Smoleńskiego

Dzisiejsze posiedzenie Zespołu Smoleńskiego poświęcone było prezentacji pracy Pana Glenn'a Arthur'a Jørgensen'a. Praca zatytułowana była: Selected aspects of the 2010 Polish air force one crash. Pan Glenn chciał udowodnić, że oficjalna wersja przebiegu katastrofy podana przez rząd jest poprawna, ale kiedy zaczął ją badać, doszedł do wniosku, że wersja oficjalna nie zgadza się z analizami inżynierskimi, jakie przeprowadził na podstawie danych zawartych w oficjalnych raportach.

Pan Glenn mówi, że od wielu lat jest pilotem i inżynierem specjalistą. Wykres (czerwona linia) na zdjęciu przedstawia przeciążenia według zapisów dostępnych w oficjalnych raportach. Poprzez porównanie danych z czarnych skrzynek wyliczona została trajektoria lotu. Według wyliczeń kąt nachylenia samolotu wynosił 30 stopni, a nie 160 stopni, jak podaje raport. Według wyliczeń wynika, że samolot po utracie takiego małego fragmentu skrzydła straciłby tylko 5% siły nośnej i nie wykonałby beczki, ale nawet mógłby odlecieć.

środa, 24 lipca 2013
Ewa Kopacz odmówiła pracy nad uchwałą

W maju 1945 roku świat cieszył się z zakończenia II Wojny Światowej. My podobno byliśmy w koalicji zwycięskiej, ale Polska nie miała powodów do świętowania. Utraciliśmy niepodległość na ponad pól wieku, znaczną część terytorium kraju, a patrioci byli mordowani i prześladowani. Polska była pod okupacją Rosyjską, chociaż jeszcze na terenie prawie całego kraju działało wojsko Armii Kajowej. Na Białostocczyźnie działały znaczne siły AK, często liczniejsze niż na wielu innych terenach. Armia Czerwona wprowadzała swoje porządki aresztując i mordując Polskich patriotów przy milczącej zgodzie naszych zachodnich sojuszników. Nasi obywatele opierali się nowemu okupantowi, ale przewaga Rosjan była miażdżąca. NKWD tworzyło silne struktury Urzędów Bezpieczeństwa. Do pacyfikacji terenów Augustowskich wyznaczono dwie jednostki NKWD. Polski Urząd Bezpieczeństwa był całkowicie podporządkowany Rosjanom. W połowie lipca na terenie Augustowa i okolic aresztowano około 7 tysięcy osób związanych z AK. Początkowo trzymano ich w prowizorycznych barakach, a potem część z nich wywieziono w nieznane i wymordowano. Ślad po wielu aresztowanych zaginął, bo rodzin nie poinformowano o ich losach. Postępowanie Rosjan na naszych terenach wypełnia w pełni definicję zbrodni przeciwko ludzkości. Obława Augustowska, jak w soczewce pokazuje stosunek Rosji do Polski, a także dowodzi niezbicie, że PRL nie był państwem nawet częściowo suwerennym. Dopiero w 1990 roku rozpoczęto śledztwo prokuratorskie. Dziś wiadomo, że zamordowano wtedy około 2 tysięcy obywateli.

Dziś w rocznicę Obławy Augustowskiej Ewa Kopacz odmówiła uczczenia pomordowanych naszych patriotów poprzez podjęcie uchwały przez Sejm RP. Oczywiście podała pretekst, że jest za mało czasu na jej podjęcie, ale na zniesienie w trybie pilnym progów ostrożnościowych w finansach publicznych brak czasu jej nie przeszkadzał. Przedstawiciel rodzin pomordowanych wyraził zdziwienie, że odmówiono przyjęcia uchwały. Zadawali pytanie: gdzie my żyjemy? Nie rozumieją, dlaczego apele kierowane do władz naszego kraju pozostają bez echa! Prezydent Komorowski odpowiedział rodzinom pomordowanych: miejmy nadzieję, że sprawa Obławy Augustowskiej będzie odkryta, ale sam nic w tej sprawie nie zrobił. Także rodziny zwracały się do Prezydent Warszawy o nadanie jednej z ulic nazwy: Ofiar Obławy Augustowskiej. Także spotkali się z odmową. Blog jest jedynym miejscem, gdzie mogę sprawę opisać i skomentować, bo w mediach głównego nurtu trwa zmowa milczenia. Dlaczego? Bo niestety nasza suwerenność kończy się tam, gdzie zaczyna się prawda o zbrodniach dokonanych na Polakach. Tymczasem władze PO dbają o pomniki okupantów, a nie o pamięć patriotów. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby wygrać następne wybory.

poniedziałek, 22 lipca 2013
Premierze Tusk idź na całość!

Prawdziwa demokracja ma to do siebie, że źródłem władzy jest wola większości obywateli. Kiedy władza odmawia obywatelom tego przywileju jak Pan, to państwo przestaje być demokratyczne. I nie pomoże mówienie, że jest się demokratą, bo odbierze się pieniądze na funkcjonowanie opozycji, bo taka jest wola większości obywateli.

Po Elblągu, tym razem stolica ma szansę na powiew świeżego powietrza, nie tylko w zatopionym wodą ściekową tunelu, ale także w zatopionym Platformą ratuszu. Niemal ćwierć miliona podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz świadczy o tym, że i mieszkańcy Warszawy przestali wierzyć we wszechmoc jednej z frontmenek PO i nie chcą dalej dusić się w atmosferze skandali ustawionych przetargów, paraliżu śmieciowego, horrendalnych nagród dla urzędników itp .

Przełom września i października, to prawdopodobny termin referendum, do którego powinno dojść w Warszawie. Mieszkańcy stolicy już wyrazili swoją dezaprobatę dla poczynań pani prezydent Gronkiewicz-Waltz, ale czymże jest to dla szefa Platformy, premiera Tuska?

Na pewno nie jest to poważny głos społeczeństwa obywatelskiego, bo nawołuje mieszkańców Warszawy do tego, żeby w referendum udziału nie wzięli. Tusk twierdzi na forum publicznym, że referendum to przecież nie wybory czym usiłuje odebrać im przywilej wyrażania własnej troski o losy swojego miasta. To już kolejny raz kiedy Tusk namawia obywateli do anty obywatelskich postaw. Kiedyś namawiał do niepłacenia abonamentu RTV, co może skończyć się upadłością telewizji publicznej. Wtedy nieodpowiedzialne działanie można było jakoś tłumaczyć, że opozycji pewne poglądy wypada głosić. Ale tym razem sprawując władzę, namawiając do bojkotu referendum narusza fundamenty demokracji, bez możliwości bezpośredniego wypowiadania się społeczeństwa, o demokracji nie może być mowy.

A zatem czym jest dla Tuska referendum? Pewnie niepotrzebnym reliktem nowoczesnej PO-skiej demokracji. A zatem namawianie do bojkotu referendum jest cwanym elementem budowania dyktatury.

Cała reszta tłumaczenia Tuska, jakoby Gronkiewicz-Waltz nie specjalizowała się w PR i auto promocji, jest nie tyle żałosne, co niebezpieczne, bo uzasadnia pretekst do podważania mechanizmów demokratycznych. Na szczęście coraz większe rzesze naszego społeczeństwa rozróżnia co jest pijarem, a co zwykłym wciskaniem kitu i przestają się nabierać.

A skoro doszedł Pan do wiekopomnego odkrycia, do jakiego prędzej czy później dochodzi każdy satrapa, że referendum jest reliktem demokracji to także czas ogłosić swoim wyborcom, że udział w głosowaniach to także przeżytek. Mam w związku z tym propozycję nowego hasła dla wyborców PO:Zmień Polskę, zostań w domu!

Skoro już teraz zwalnia Pan z obowiązku udziału w głosowaniu swoich popleczników, niech Pan od razu zachęci ich do śledzenia przed telewizorami także wydarzeń z kolejnych wyborów do Europarlamentu, samorządowych, sejmowych i prezydenckich. Ma Pan moje całkowite poparcie! Po co mają trudzić się w drodze do urn, ryzykować utknięcie w zalanym tunelu, płacić horrendalne kwoty za bilety komunikacji miejskiej, których sprzedaż drastycznie spadła po podwyżce czy w końcu natknąć się na góry śmieci po tym, jak stolicy nie udało się na czas przeprowadzić uczciwych przetargów na ich wywóz. Niech najlepiej nie wychodzą z domu bo już nawet z za gór śmieci nie ma tych wspaniałych widoków jakie mieli jeżdżąc ponad zalanym tunelem.

 

środa, 17 lipca 2013
Tuskowi rozum mówi - ubijać, Sikorski mentalny niewolnik, Michnik antysemita!

I to wszystko podobno, kiedy mamy „sezon ogórkowy”. Aż trudno uwierzyć, że właśnie w wakacje eksplodował magazyn z głupotą tego rządu. Chyba wysłali pijarowców na „zasłużone” urlopy i nie miał kto wymyślać, jak skutecznie wciskać kit. Najpierw wpadka z uchwałą, w której nie chcieli uznać zbrodnią ludobójstwa masowych mordów na Wołyniu. Sikorski plótł bzdury, że nie należy denerwować Ukraińców przypominając im zbrodnie, jakich dopuścili się na Polakach, bo to może zaszkodzić naszym dobrym stosunkom, a i może skomplikować przyjęcie Ukrainy do UE. Trzeba przyznać, że to bardzo ciekawe rozumowanie. Jeśli przypomnimy Europie ich męczeńską śmierć, to pomordowani Polacy będą winni nieprzyjęcia Ukrainy do UE. Może powinniśmy się ich wyrzec dla dobra jednoczącej się Europy? Wcale się nie dziwię, że po takim stanowisku Polski, Komorowski dostał jajkiem. Sami zachęcamy do lekceważącego traktowania nas, skoro nawet ludobójstwo puszczamy płazem, to z jajkobicia na pewno nie będziemy robić problemu.

Słabość polityki państwa zachęca do kolejnych ataków. Na mięczaka każdy z siecią. Właśnie Izrael postanowił załatwić swoje interesy oskarżając nas o straszliwy antysemityzm. Zastosował metodę skuteczną wobec Europy odpowiedzialnej za holokaust. Padają słowa, że Polacy na ziemiach, których były obozy koncentracyjne nie powinni zakazywać jedzenia mięsa koszernego, bo to przejaw antysemickich prześladowań religijnych. I okazało się, że nie jest ważne jaka jest prawda, że obozy stawiał okupant, a my dzielnie ratowaliśmy Żydów. I w tym przypadku można dojść do ciekawych wniosków, że my powinniśmy spłacać długi za holokaust, chociaż także byliśmy jego ofiarami, a kto nie chce, aby dręczono zwierząt jest antysemitą. A dlaczego Żydzi odważyli się na tak bezczelną ingerencję w nasze wewnętrzne sprawy? A no dlatego, że nasz rząd niestety wielokrotnie nie zareagował właściwie kiedy nas ignorowano i napadano. Co więcej, rząd karcił tych naszych obywateli , którzy próbowali bronić naszej godności i naszych interesów, począwszy od rury na dnie Bałtyku, poprzez odebranie ochrony prezydentowi Kaczyńskiemu, oddania śledztwa, przyłączenie się do szkalowania Polskich pilotów itd., itp… No to zgodnie z przysłowiem „na pochyłe drzewo i koza skoczy”, no to skoczyli. A przy okazji, co prawda rykoszetem, ale i to cieszy, Michnik został antysemitą razem z Gazetą Wyborczą, bo to na łamach GW krytykowano ubój rytualny.

Ale się narobili! Izrael obnażył wielki front antysemicki w Polsce. Niemalże wykrył antysemicki sPiSek z udziałem posłów PO, Palikota i Michnika. No i już są reakcje. Boni się tłumaczy i kombinuje, jakby tu uznać, że zakaz tak naprawdę nie obowiązuje.

No i widać miałką cienkość intelektualną Platformy. Tylko pijarowcy wyjechali na urlop i Tusk zaczął używać swojego rozumu stojącego po stronie sadystycznych praktyk rzeźnickich, wszystko zaczęło się walić do tego stopnia, że debatę pomiędzy Tuskiem a Gowinem, jak proponuje Szejnfeld, mają utajnić.

Co łączy wszystkie te i inne na pozór odrębne i bardzo odległe sprawy? Sposób rozwiązania problemów przez ekipę Tuska. Kojarzy mi się z działaniem charakterystycznym dla ludzi o marnym poczuciu własnej wartości z kompleksem niewolnika. A jeśli tacy ludzie sprawują rządy i dodatkowo nie cenią tradycji narodu, którym kierują, musi to doprowadzić do katastrofy. I widząc to wszystko oraz nowelizację budżetu, trzeba stwierdzić, że właśnie mamy z tą katastrofą do czynienia. No cóż, niestety w końcu wszyscy Polacy na własnej skórze odczujemy, co w praktyce znaczy, kiedy premier myśli: „Polskość to nienormalność”.

czwartek, 11 lipca 2013
Ubój rytualny, bój to ich ostatni? Czyli teatrzyk PO dla grzecznych dzieci

Liczne draństwa, jakie zastosował ten rząd wobec Polaków nie spowodowały buntu w szeregach PO. Kłamstwa i oszczerstwa, jakimi miotają na lewo i prawo, nie wywoływało sprzeciwu, a nawet refleksji w szeregach Platformy. O dziwo, podzieleni są jak nigdy w przypadku uboju rytualnego. Co się stało, że część członków PO jest bardziej zdeterminowana w obronie praw zwierząt niż ludzi? Mogłoby się wydawać, że ta sprawa doprowadzi do wypowiedzenia partyjnej dyscypliny i rząd przegra głosowanie, a nad klubem PO wisi groźba rozpadu.

Czy to nagłe cudowne obudzenie sumienia i empatii w PO? Czy olśnienie w odruchu sprzeciwu wobec dyktatury Tuska? Nic podobnego. To cyniczna gra, aby i wilk był syty, czyli można będzie koalicjantowi (PSL) powiedzieć, że się chciało obronić jego interesy, ale się nie posłuchali i żeby wśród wyborców - obrońców praw zwierząt - nie stracić, a nawet co więcej, brylować jako bohaterzy, którzy nie bali się przeciwstawić woli Tuska. A jaki jest tego dowód? Proszę sobie wyobrazić Ewę Kopacz, która mówi: "Tusku ja się ciebie nie posłucham! I zagłosuję wbrew twojej woli". Przecież to niemożliwe. Ewa Kopacz bez Tuska nie istnieje, nie kiwnie palcem, a nawet bez zgody nie pooddycha. Oni to ukartowali i grają przed społeczeństwem teatrzyk dla grzecznych dzieci. I tak od sześciu lat. Kto głupi niech dalej wierzy.

Na demonstracji przemawiałem w obronie zwierząt. PiS jest przeciw sadystycznemu ubojowi! 

Część wystawy w... sejmowej toalecie!

Pisałem już dzisiaj o jednej z wystaw prezentowanych w najbardziej eksponowanej głównej części sejmu, opowiadającej o miłości inaczej, czyli o tzw. jednopłciowych „związkach partnerskich”. Pomimo obstawy Straży Marszałkowskiej jej część trafiła do toalety dla niepełnosprawnych...

Dwie wystawy w Sejmie. Wołyń do kata! Geje w marmury!

Dziś w rocznicę mordów na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej zostanie otwarta w Sejmie przygotowana przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości wystawa o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez Ukraińców. Wystawa jest stłoczona w przejściu podziemnym pomiędzy salą obrad, a hotelem poselskim.

Druga w tym czasie wystawa, w najbardziej eksponowanej głównej części sejmu, opowiada o miłości inaczej, czyli o tzw. jednopłciowych „związkach partnerskich”.

Tymczasem w sejmie trwa dyskusja czy nazwać to, co się stało na Wołyniu zbrodnią ludobójstwa czy tylko czystką etniczną o znamionach zbrodni ludobójstwa. Nie ma także zgody na ustanowienie dnia pamięci ofiar. No ale czy można się dziwić, że PO nie chce nazwać rzeczy po imieniu skoro nawet z usytuowania wystaw widać wyraźnie, jakie są ich priorytety. Pewnie gdyby Palikoty wniosły projekt ustanowienia dnia geja, to mogliby liczyć bardziej na poparcie PO niż Prawo i Sprawiedliwość w sprawie ludobójstwa na Polakach.

 

Wystawa Wołyńska stłoczona w przejściu

 

"Homo nie wiadomo" na salonach

12:14, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lipca 2013
Bandycka prywatyzacja trwa, a Kopacz, jak cała PO, do niczego!

Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, jako czołowa polityk partii rzekomo obywatelskiej, przoduje w rzucaniu pustych obietnic, a po ich fiasku, wyszukiwaniu kwadratowych jaj, byle tylko odsunąć odpowiedzialność od siebie. Ale w końcu bycie „frontmenką” do czegoś zobowiązuje. Taką sytuację mamy znowu, tym razem w związku z upadłością Fabryki Łączników. W trakcie swoich dyżurów poselskich często przyjmuję ludzi bez pracy, którzy skarżą się w tej sprawie. - Nie możemy już patrzeć na arogancję władzy, puste obietnice i to, że zwykłych obywateli ma się gdzieś - denerwował się ostatnio jeden z pracowników Łączników, którego rodzina od kilku miesięcy pozostaje bez żadnego dochodu.

Ewa Kopacz zapraszała do siebie pikietujących pracowników upadłej fabryki obiecując pomoc, bo w wyniku bandyckiej prywatyzacji w stylu PO, kilkaset osób straciło pracę, a wiele z nich do dzisiaj nie zobaczyło zaległych, zasłużonych, bo uczciwie wypracowanych wypłat. To, że firma „krzak” z majątkiem zakładowym 5 tyś zł. kupiła zakład za niecałe półtora miliona złotych, a potem wywiozła z magazynów produkcję wielomilionowej wartości rozpływając się we mgle, jednocześnie pozostawiając na lodzie pracowników, to niestety norma, swego rodzaju znak firmowy aferalnej prywatyzacji. Wiemy, że nie stanowi to dla przedstawicieli partii rządzącej, winnej takiego stanu rzeczy, większego problemu. Niestety, także dla prokuratury to norma nie stanowiąca nawet podstawy do wszczęcia postępowania. W końcu Prokuratura Okręgowa to także w skrócie PO.

Ciekawą odpowiedź pani marszałek dla poszkodowanych bandycką prywatyzacją, znalazłem w internecie. Twierdzi w niej, że jedynym funduszem, który ma dużo pieniędzy na wypłatę zaległych świadczeń pracowniczych, jest Fundusz Pracy. "Szkoda, że władze zakładu nie zadbały o pracowników w odpowiednim czasie i nie zgłosiły potrzeby wypłaty pensji z tego źródła. Dzisiaj można jedynie zmienić prawo, ale pod jedną fabrykę nie da się tego zrobić. Wydaje się, że sytuacja byłych pracowników Łączników jest bez wyjścia" mówi Kopacz.

No cóż, i znów dowiadujemy się, że wszystkiemu winne są... no właśnie, władze zakładu. Pozostaje pytanie, na które jednak z odpowiedzią nie mam problemu. Kto powinien wziąć odpowiedzialność za proces prywatyzacji Fabryki Łączników S.A., a w efekcie doprowadzenie do upadłości tego podmiotu? Kiedy przygotowywano prywatyzację zakładu apelowałem do Ministra Skarbu, aby nie sprzedawał firmie z kapitałem zakładowym 5 tys. zł. fabryki o wartości kilkudziesięciu milionów, to usłyszałem zapewnienia, że wszystko jest w najlepszym porządku i nabywca jest gwarantem rozwoju i wprowadzenia nowoczesnych technologii i zarządzania. Tymczasem te nowoczesne metody zarządzania okazały się starym jak świat oszustwem. Nie pozostało nic innego, jak złożyć zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego Ministra Skarbu Państwa, Aleksandra Grada i nabywców fabryki. Jak na razie minister, tak jak wielu byłych oraz obecnych polityków Platformy Obywatelskiej, pozostaje świętą krową, bo przecież za niewypłacone pieniądze, prywatyzację i doprowadzenie do stanu upadłości kolejnej fabryki odpowiedzialni są wszyscy, tylko nie władza. Ewa Kopacz wojażuje po świecie za publiczne pieniądze, a dla okradzionych ludzi nie ma niczego do zaproponowania. No to pytam się, do czego jest ta władza, skoro sama mówi o sobie, że jest do niczego?!

Tagi: Kopacz PO
06:03, marekzpisu
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 lipca 2013
Trzymajmy kciuki za mądrość Elblążan.

Właśnie wróciłem z Elbląga. Ponieważ za chwilę cisza wyborcza, to mój wpis będzie krótki i może nawet nieco chaotyczny. Ale chcę Państwu przekazać kilka spostrzeżeń z rozmów z mieszkańcami Elbląga, ponieważ media są wyjątkowo stronnicze i wypaczają prawdę. Ogólnie jest nastrój,  delikatnie mówiąc, nie najlepszy. W mieście jest bardzo wysokie bezrobocie i ludzie są nieufni w stosunku do polityki. Wielu jednak widzi ostatnią nadzieję w Prawie i Sprawiedliwości. Rządząca miastem PO zatrudniała członków swoich rodzin i działaczy tworząc nowe referaty i zatrudniając swoich na stanowiskach doradców. Miasto jest tragicznie rozkopane, a na budowie do niedawna, przez wiele miesięcy prawie nic się nie działo. Kiedy Jerzy Wilk ujawnił aferę z przydziałem mieszkania komunalnego po preferencyjnej cenie (za 10%) dla młodych ludzi związanych z PO, którzy niedawno przed całą sprawą sprowadzili się do Elbląga, czara goryczy się przelała. I referendum odwołujące władze, zostało poparte.

Wczoraj Jarosław Kaczyński spotkał się z kilkoma tysiącami mieszkańców na otwartym spotkaniu, na którym został entuzjastycznie przywitany. Na zakończenie skandowano "Jarosław, Jarosław" i odśpiewano "100 lat". Dziś, parlamentarzyści PiS wraz z lokalnymi członkami Prawa i Sprawiedliwości zapraszali mieszkańców do głosowania na naszego kandydata. Zdarzały się głosy sprzeciwu, ale bardzo wielu ludzi deklarowało głosowanie na Jerzego Wilka. Wielu ludzi pozdrawiało nas mówiąc, żebyśmy się trzymali i nie dawali tym z PO. I tu często padały słowa nieparlamentarne. Dziś przed południem do Elbląga przyjechali posłowie PO i zaraz po tym, jak zostali przyjęci przez mieszkańców,  skryli się w restauracji. Rozdawanie ulotek zakończyli niemalże natychmiast po tym, jak telewizyjne kamery przestały kręcić relację. Po południu przyjechał na sygnale i z obstawą Donald Tusk. Oczywiście na zamkniętej konferencji prasowej z udziałem swoich posłów i lokalnych działaczy zadeklarował, że mają tu coś do odpracowania. Pod lokalem trwała pikieta, o której cisza w mediach. W Elblągu był także Jarosław Kaczyński, który odniósł się do obietnic bez pokrycia składanych przez Tuska i przypomniał wkład Jerzego Wilka w rozwój miasta. Chociażby o uruchomieniu stoczni rzecznej. Znowu został nagrodzony oklaskami.

Tymczasem w mediach tematem nr 1 jest przyznanie miejsca TV Trwam na multipleksie. Ciekawe czy i tym razem będzie tak, jak ze stoczniami, które przed wyborami miały mieć świetlane perspektywy, a po wyborach okazało się, że były to kłamstwa i stocznie upadły.

Pisałem w poprzednim tekście o perfidnych sposobach zwodzenia społeczeństwa, jakie stosuje obecna władza, ale jest nadzieja. Reakcja na taśmy z podsłuchem w sztabie Prawa i Sprawiedliwości w Elblągu jest właściwa. Ludzie nie kryją oburzenia i oceniają metody tej władzy jako obrzydliwe. Pewnie dlatego, że i ta zagrywka poniżej pasa się nie sprawdziła, przyjechał ponownie do Elbląga Donald Tusk, aby ratować skórę. Miejmy jednak nadzieję, że mieszkańcy Elbląga będą konsekwentni, nie dadzą się nabrać na propagandowe chwyty PO i zagłosują za zmianą władzy, a nie za złą kontynuację. Trzymajmy kciuki za mądrość Elblążan.

22:11, marekzpisu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lipca 2013
Dlaczego Tusk kłamie, a jego ludzie zakładają podsłuchy?

To, że Donald Tusk kłamie koncertowo, ustaliliśmy już dawno. Internauci nawet rozszyfrowali znaczenie słowa TUSK jako znak firmowy PO – Teraz Usłyszycie Same Kłamstwa. Ale teraz należy odpowiedzieć dlaczego kłamie? Czy Tusk kłamie, bo lubi, czy też jest jeszcze jakiś inny powód permanentnych jego kłamstw. Jestem przekonany, że Donald Tusk z kłamstwa uczynił oręż. Jest to ostateczna broń stosowana w momentach przełomowych dla chwilowego poprawienia wizerunku PO i osłabienia przeciwników. Dlaczego można postawić taka tezę? Po pierwsze dlatego, że największe kłamstwa padają przed wyborami, które mogłyby mieć inny wynik, gdyby nie zastosowana broń kłamstwa. Przypominam o tajemniczym inwestorze z Kataru, który przed wyborami miał kupić nasze stocznie i budować statki do transportu gazu z Kataru. Po wyborach okazało się, że nie było inwestora, a stocznie zamiast pracować zostały zlikwidowane, a rząd dla pracowników zwolnionych ze stoczni zorganizował kursy na psich fryzjerów. Wybory jednak wygrała PO, a do następnych wyborów ludzie zapomnieli. Dziś, kiedy Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało swój kongres programowo wyborczy na Śląsku, Donald zorganizował konwencję PO, także na Śląsku i oskarżył śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego o swoje zaniedbania. I co się stało? Media usłużnie przepytują polityków PiS, którzy tłumacząc się z pomówienia, mogą sprawiać wrażenie, że mają coś na sumieniu. Cała praca merytoryczna wykonana przed i w czasie kongresu PiS została przykryta oszczerstwem. Tusk jednak nie osiągnął zakładanego efektu. Sondaże nie poszły w górę, a cześć komentatorów uznała, że Kaczyński mimo wszystko wygrał tę konfrontację. Nie udało się odwrócić uwagi od fatalnych rządów PO. Prawo i Sprawiedliwość łatwo wytłumaczyło się z nieprawdziwych zarzutów.

A gdzie są ważne wybory? Oczywiście chodzi o Elbląg, który ma się stać dowodem na odwrócenie tendencji gwałtownego spadku poparcia dla PO. Tym razem kłamstwo użyte przez partię rządząca w politycznej wojnie przeciwko opozycji nie przyniosło niezasłużonego odwrócenia trendu. Jednak partia PO nie odda łatwo pola. Posłużyli się chwytem rodem z Białorusi czy z USA z czasów Nixona. Ujawniono podstępnie wykonane nagrania ze sztabu Prawa i Sprawiedliwości jednocześnie oskarżając, że PiS prowadzi brudną kampanię. To, co robi PO jest jawnym politycznym przekrętem. Używanie podsłuchów w demokratycznych państwach skończyło by się skandalem i komisją śledczą. A u nas to PiS, który jest ofiarą nikczemnych metod PO, ma się tłumaczyć ze słów jakie wypowiadał prywatnie kandydat na Prezydenta Elbląga.

Nadzieję na przełom daje oprotestowana, opikietowana i wyśmiana przez ponad tysięczny tłum konwencja PO na Śląsku. Czy takie brutalne metody walki politycznej PO zostaną prawidłowo ocenione przez wyborców, przekonamy się już w najbliższą niedzielę. Jeśli tak, to jest nadzieja, że powtarzający się scenariusz kłamstwa rzucanego w kluczowych momentach już nie działa. Oby kłamcy inwigilujący opozycję zostali odsunięci od władzy, bo w przeciwnym razie będziemy nadal karmieni kłamstwem, podsłuchiwani i na podstawie podsłuchów oskarżani. A tak długo będzie Trwać Ustawiczne Szkalowanie Kłamstwem, jak długo będzie to broń skuteczna. Zatem w rękach mieszkańców Elbląga leży, jak nigdy, los nie tylko ich miasta, ale także Polski.

Tagi: PIS PO Tusk wybory
21:17, marekzpisu
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2